20-letni mieszkaniec Krakowa wypadł z pędzącego pociągu, który wiózł młodych ludzi na Przystanek Woodstock do Kostrzyna nad Odrą (woj. lubuskie). Chłopak nie miał szans - zginął na miejscu. Świadkowie mówią, że w trakcie jazdy otworzył drzwi, a wypadając uderzył w stojący przy torach słup trakcyjny.
Pociąg, podstawiony specjalnie dla uczestników festiwalu Jurka Owsiaka, wyjechał z Krakowa. Było w nim około półtora tysiąca ludzi. Nad ranem, gdy skład był między Kotlinem a Witaszycami w powiecie jarocińskim, na tory wypadł 20-letni chłopak.
Policja przesłuchuje świadków i próbuje ustalić, co działo się w pociągu tuż przed tragedią. To pierwszy taki wypadek w drodze na 14. Przystanek Woodstock. W ubiegłym roku w podróży pociągami na festiwal zginęły dwie osoby.
Impreza w Kostrzynie nad Odrą rozpocznie się dziś o godzinie 15:00. Z szacunków policji wynika, że do Kostrzyna przyjechało już około 70 tysięcy, głównie młodych ludzi..
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane