Dziennik Gazeta Prawana logo

Ambasador: Żebraków trzeba łapać już w Polsce

2 września 2008, 01:22
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Poniedziałkowy DZIENNIK opisał hańbiący proceder, który na Zachodzie uprawiają żebracze quasi-gangi z Polski. Dziennikarze gazety wybrali się z jednym z nich do Norwegii, gdzie członkowie grupy zajmują się wyłudzaniem pieniędzy. Oferują Norwegom obrazki i pozują na "biednych Polaków", w rzeczywistości potrafią miesięcznie wyżebrać do dziesięciu tysięcy złotych. Ambasador RP w Oslo skarży się, że nie jest w stanie nic zrobić: norweskie prawo nie zabrania żebractwa.

"To może zrujnować nasze wysiłki na rzecz poprawy wizerunku Polski" - mówi DZIENNIKOWI ambasador Wojciech Ludwik Kolańczyk. Precedens już jest. Rumunia od lat skarży się, że romscy żebracy przedstawiający się jako "biedni Rumuni" zniszczyli jej zagraniczną reputację. Czy tak może się stać również w przypadku Polski?

To nie tak. Technika tych zorganizowanych grup musi być po prostu nadzwyczaj skuteczna, skoro Norwegowie ulegają i wierzą w ich historie. Trudno podejrzewać, żeby kupowali te obrazki, bo chcą nimi ozdobić ścianę. Zwłaszcza że Norwegowie nie są narodem szczególnie otwartym, niechętnie nawiązują nowe kontakty, szczególnie z osobami z zagranicy.


Trzeba pamiętać, że dla Norwega wydatek rzędu 150 200 koron to niewielka suma. To przecież zamożne społeczeństwo. Być może w ten sposób po prostu zbywają namolnych gości, co nie znaczy, że ufają ich słowom czy historyjce z kartki. Poza tym skłonność do pomocy słabszym jest tu bardzo silnie zakorzeniona. Dlatego od lat problem żebraków jest w tym kraju bardzo widoczny. Do tego stopnia, że kilkakrotnie masowo apelowano do mieszkańców Norwegii, o to, by nie dawali pieniędzy żebrzącym ludziom.


Przeciętnemu mieszkańcowi Norwegii Polak niestety nadal kojarzy się z tanim robotnikiem, który pracuje dłużej i wydajniej, bo zależy mu na dobrym zarobku w krótkim czasie. To wszystko oczywiście powoli się zmienia, ale niestety stereotyp jest taki, że Polacy są narodem, który często daje się nabrać czy wykorzystywać w pracy, bo to właściwie robotnicy z naszego kraju są ofiarami nadużyć w tej dziedzinie. Niektóre negatywne opinie podsyca też prasa, publikując np. dane o liczbie wypadków samochodowych czy obcokrajowcach osadzonych w więzieniach. W tych rankingach Polacy zajmują czołowe miejsca.


Od lat pracujemy, żeby ten obraz był lepszy. Z pozytywnym skutkiem, bo Norwegowie są w gruncie rzeczy pozytywnie nastawieni do mieszkańców naszego kraju. To właśnie z Norwegii była gigantyczna akcja pomocy Polakom w czasie stanu wojennego. Tutaj też pracuje wielu lekarzy z Polski, bardzo cenionych przez Norwegów.


Jeśli to się rozniesie, to może zrujnować nasze wieloletnie działania na rzecz promowania pozytywnego wizerunku Polski. Wiadomo, że złe wiadomości błyskawicznie i na długo zakorzeniają się w pamięci. I wtedy rzeczywiście zmiana takich poglądów może potrwać latami.


To prawda, dlatego te grupy trzeba namierzać już w Polsce.

*polski ambasador w Norwegii

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj