W czwartek Sejm będzie najprawdopodobniej głosować nad wyborem Rzecznika Praw Obywatelskich.

Reklama

- Myślę, że jest najwyższy czas na wybranie Rzecznika Praw Obywatelskich, bo właśnie mija sto dni od końca kadencji rzecznika VII kadencji, czyli Adama Bodnara - powiedziała Rudzińska-Bluszcz dziennikarzom w Sejmie. Dodała, że obawia się, iż to może nie nastąpić, bo "większość rządowa lekceważy ten urząd".

Przypomniała, że w ostatnich miesiącach punkt dotyczący wyboru RPO wypadał kilkakrotnie z porządku obrad Sejmu. - Nawet wczoraj zostałam wezwana na posiedzenie komisji sprawiedliwości i praw człowieka trzy godziny przed obradami - powiedziała.

Rudzińska-Bluszcz stwierdziła, że RPO to urząd dla obywateli, który "z założenia jest urzędem niewygodnym", bo wskazywać ma niedociągnięcia.

Oceniła, że "wydarzenia każdego dnia w naszym kraju pokazują, jak ważny i kluczowy jest ten urząd". - Prawa obywatelskie w dobie pandemii są ograniczane i właśnie na Rzeczniku Praw Obywatelskich spoczywa odpowiedzialność, żeby patrzeć, czy te ograniczenia są konstytucyjne i czy nie naruszają naszych praw i wolności - podkreśliła.

Pytana, czy gdyby jej nie wybrano, będzie jeszcze raz kandydować, nie chciała odpowiedzieć. - Zobaczymy, co przyniesie dzisiejszy wieczór - zaznaczyła.

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz jest znów jedyną kandydatka na RPO. Jej kandydaturę ponownie zgłosiły kluby KO oraz Lewicy wraz z posłami PSL, poparły ja też organizacje społeczne. 22 października Sejm głosował już jej kandydaturę i jej nie wybrał. Kadencja obecnego RPO Adama Bodnara upłynęła 9 września.

Rzecznika Praw Obywatelskich powołuje Sejm za zgodą Senatu na wniosek marszałka Sejmu albo grupy 35 posłów. Jeżeli Senat odmówi wyrażenia zgody na powołanie rzecznika (na podjęcie uchwały wyrażającej zgodę lub sprzeciw ma miesiąc), Sejm powołuje na stanowisko rzecznika inną osobę.