Dziennik Gazeta Prawana logo

Skandal na Śląsku. 11 szpitali nie przyjęło pacjenta, chory zmarł

2 grudnia 2020, 15:56
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Karetka pogotowia
<p>Karetka pogotowia</p>/ShutterStock
11 szpitali z woj. śląskiego odmówiło przyjęcia ciężko chorego 72-latka z Tarnowskich Gór na oddział intensywnej terapii, tłumacząc to brakiem miejsc. Mężczyzna zmarł w miejscowym szpitalu. Badania wykluczyły zakażenie koronawirusem.

Prezes tarnogórskiego szpitala uważa, że to skutek zbytniego skupienia się na walce z koronawirusem i radykalnego zmniejszenia miejsc dla pacjentów, którzy nie są zakażeni SARS-CoV-2, zwłaszcza tych wymagających intensywnej opieki medycznej.

Chodzi o ojca radnej powiatu tarnogórskiego Moniki Oleś. O śmierci taty poinformowała ona podczas ostatniego, odbywającego się zdalnie posiedzenia rady, kiedy był poruszany temat zwiększenia liczby łóżek covidowych w miejscowym szpitalu.

– powiedziała Oleś i opowiedziała o śmierci swojego ojca, który zmarł 31 października.

Zacytowała szpitalny dokument, według którego podjęto – bezskuteczną z uwagi na brak miejsc – próbę przekazania jej ojca na oddziały intensywnej terapii w innym szpitalu w Tarnowskich Górach, a także w Bytomiu, Katowicach-Ochojcu, Katowicach-Ligocie, Zawierciu, Częstochowie, Raciborzu, Piekarach Śląskich, Tychach, Gliwicach i w Dąbrowie Górniczej.

 – pytała Oleś.

Prezes tarnogórskiego szpitala dr Leszek Jagodziński, składając radnej wyrazy współczucia, wyraził opinię, że z powodu pandemii obecna sytuacja, zwłaszcza pod względem liczby miejsc dla najciężej chorych jest dramatyczna. Jak mówił, wynika to z obecnego hybrydowego modelu leczenia, w którym w każdym szpitalu organizowane są miejsca dla chorych na COVID-19, kosztem działania innych oddziałów. W jego opinii lepszym rozwiązaniem byłoby wydzielenie szpitali, w których leczeni byliby pacjenci, którzy nie są zakażeni koronawirusem.

Jak mówił Jagodziński, zbyt mała liczba miejsc intensywnej opieki medycznej i przyjmowanie na nie pacjentów szczególnie w trybie dyżurowym zawsze była bolączką polskiej służby zdrowia.

 – powiedział prezes. Skutek jest taki – opisywał – że szukając łóżek dla poważnie chorych pacjentów, często trzeba sięgać po miejsca w innych województwach, np. pacjent z podczęstochowskiej Blachowni trafił do Lublina.

Jego zdaniem w walce z koronawirusem zbytnio skoncentrowano się na jednej tylko chorobie, należy odblokowywać oddziały dla pacjentów, którzy nie mają COVID-19.

 – alarmuje dr Jagodziński.

Jak mówiła portalowi tarnogorski.info radna Oleś, jej ojciec od pewnego czasu chorował, ale nie miał koronawirusa. Kiedy 27 października jego stan się pogorszył, miał problemy z oddychaniem, pogotowie najpierw odmówiło przyjazdu.

 – opowiedziała.

Kilka dni później mężczyzna znów źle się poczuł, tym razem pogotowie przyjechało za pierwszym razem i zabrało go do szpitala pw. św. Kamila w Tarnowskich Górach w stanie skrajnej niewydolności oddechowej. Ponowne badania wykluczyły zakażenie koronawirusem. Mimo tleno- i farmakoterapii stan chorego pogarszał się. Jak podaje szpital, próba przekazania chorego do oddziału intensywnej terapii w 11 innych placówkach nie przyniosła efektu ze względu na brak miejsc. Reanimacja pacjenta po nagłym zatrzymaniu krążenia nie przyniosła skutku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj