Podszedł do łóżka w szpitalu na warszawskim Mokotowie, gdzie leżała jego żona, wyciągnął brzytwę i zadał jej cios w gardło. Potem próbował w ten sam sposób pozbawić życia siebie. Lekarze uratowali niedoszłego samobójcę. Kobieta zmarła. W liście pożegnalnym napisała, że mąż skróci jej cierpienia.
Ciężko ranny 85-letni mężczyzna natychmiast trafił na stół operacyjny. Tylko dzięki temu przeżył. Jego 83-letniej żony nie udało się uratować. Zadana rana okazała się zbyt poważna.
Na szpitalnym łóżku lekarze znaleźli list pożegnalny. "Wynika z niego, że jej mąż chciał w ten sposób skrócić jej cierpienie" - opowiada rzecznik stołecznej policji Marcin Szyndler.
Zamordowana kobieta była przewlekle chora. To nie był jej pierwszy pobyt w szpitalu.
Mężczyzna również zostawił list pożegnalny. W jego mieszkaniu mundurowi odkryli wskazówki dotyczące dysponowania resztą pieniędzy, jakie pozostawił oraz adres zakładu pogrzebowego. Policjanci są przekonani, że od długiego czasu przygotowywał się do tego desperackiego czynu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|