Dziennik Gazeta Prawana logo

Polskie działaczki na Białorusi: Państwo polskie uratowało nas od więzienia

2 czerwca 2021, 18:51
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Marcin Przydacz
<p>Podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Marcin Przydacz informuje, że trzy działaczki mniejszości polskiej, które były w areszcie w Mińsku, przyjechały do Polski.</p>/PAP
Za zaangażowanie, dzięki któremu możliwe było ich uwolnienie z więzienia, podziękowały polskim władzom trzy działaczki mniejszości polskiej na Białorusi - Anna Paniszewa, Maria Tiszkowska i Irena Biernacka. O tym, że od 25 maja przebywają one Polsce poinformowało polskie MSZ.

 - powiedziała Anna Paniszewa, szefowa Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych w Brześciu, na popołudniowej konferencji prasowej zorganizowanej przed siedzibą MSZ.

Paniszewa, która porusza się o kulach, powiedziała, że wyjście z więzienia uratowało jej zdrowie, bo została poturbowana podczas aresztowania i przez dwa miesiące nikt nie udzielił jej pomocy lekarskiej, a przechodziła podczas pobytu w więzieniu również liczne psychiczne tortury.

 - powiedziała Paniszewa.

Zaznaczyła, że nie może zbyt wiele powiedzieć o okolicznościach uwolnienia, bo na Białorusi toczy się jeszcze sprawa karna. Nie ukrywając poruszenia powiedziała, że oskarżono ją o gloryfikację nazizmu, co było dla niej "okrutnym oskarżeniem", bo również jej rodzina ucierpiała w tamtym okresie. Paniszewa przyznała, że oskarżali ją prokuratorzy w Brześciu, którzy też należą do mniejszości polskiej.

"Nie wiedziałyśmy, dokąd jedziemy"

- powiedziała Irena Biernacka - kolejna z trzech działaczek polonijnych przebywających w Polsce po uwolnieniu z białoruskiego aresztu. Biernacka powiedziała, że gdy była aresztowana, do więzienia przyjeżdżał polski konsul i pytał przetrzymywane kobiety, czy byłyby gotowe przyjechać do Polski.

relacjonowała. Dodała, że w dniu uwolnienia przedstawiono im do podpisania dokument o zmianie aresztu, nie znały jednak miejsca przeznaczenia.

- mówiła.

Dodała, że jest "wdzięczna stronie polskiej", dziękowała prezydentowi i Ministerstwu Spraw Zagranicznych.

"Absurdalne zarzuty"

- powiedziała trzecia z uwolnionych, prezes oddziału ZPB w Wołkowysku Maria Tiszkowska . Dodała, że zarzuty, które otrzymała były absurdalne.

Tiszkowska na popołudniowej konferencji prasowej zorganizowanej przed siedzibą MSZ podkreśliła, że spędziła dwa miesiące w białoruskim więzieniu pod absurdalnym zarzutem, w który - jak mówiła - nie wierzyli nawet pracownicy więzienia. -  - stwierdziła.

Dodała, że ona i pozostałe uwolnione działaczki mniejszości polskiej na Białorusi tęsknią za domem. Podkreśliła, że ma nadzieję, iż sprawa szybko się wyjaśni i będą mogły wrócić do domu rodzinnego, choć - jak zaznaczyła - w Polsce również czują się jak w domu.

 - powiedziała Tiszkowska.

Podziękowała prezydentowi Andrzejowi Dudzie i Ministerstwu Spraw Zagranicznych za zaangażowanie się w ich sprawę.

MSZ poinformowało, że 25 maja dzięki działaniom polskich służb dyplomatyczno-konsularnych do Polski przyjechały działaczki mniejszości polskiej z Białorusi - prezes oddziału Związku Polaków na Białorusi w Lidzie Irena Biernacka, prezes oddziału ZPB w Wołkowysku Maria Tiszkowska i szefowa Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych w Brześciu Anna Paniszewa, które w ostatnim czasie były przetrzymywane w areszcie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj