Dziennik Gazeta Prawana logo

Ponownie ruszył proces "króla dopalaczy". Wszystko przez zmianę sędziego

6 lipca 2021, 12:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jan S.
<p>Oskarżony Jan S. na sali rozpraw Sądu Okręgowego w Warszawie,</p>/PAP
Przed warszawskim sądem okręgowym rozpoczął się we wtorek ponownie proces Jana S. nazywanego "królem dopalaczy", oskarżonego m.in. o podżeganie do zabójstwa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Proces musiał ruszyć ponownie z uwagi na zmianę sędziego.

29-letni Jan S. odpowiada przed stołecznym sądem za 14 przestępstw, w tym podżeganie do zabójstwa ministra, prokuratora i policjantów, którzy prowadzili przeciwko niemu śledztwo, a także nakłanianie do nękania funkcjonariuszy i usiłowanie wręczenia im łapówek. Proces w tej sprawie pierwotnie ruszył w grudniu 2020 r. Odbyły się trzy rozprawy, podczas których przesłuchano dwóch świadków. Jednak z uwagi na zbliżające się przejście przewodniczącej składu orzekającego w stan spoczynku, proces musiał rozpocząć się na nowo. Sprawę prowadzi obecnie sędzia Anna Ptaszek.

Oskarżony od półtora roku przebywa w areszcie, gdzie jest osadzony jest jako więzień niebezpieczny. Mężczyzna został doprowadzony we wtorek do Sądu Okręgowego w Warszawie przy zachowaniu nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa. S. wprowadzono na salę rozpraw w pomarańczowym uniformie, skutego kajdankami zespolonymi, pilnowanego przez uzbrojonych w broń maszynową funkcjonariuszy.

Jan S. nie przyznał się do zarzutów

Po odczytaniu przez prokuratora aktu oskarżenia, Jan S. kategorycznie nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Jego zdaniem akt oskarżenia jest całkowicie niezrozumiały. – powiedział. Mężczyzna podkreślił, że jest wierny swoim wartościom i przekonaniom. Zapewnił też, że nigdy nie zrobił i nie zrobiłby nikomu krzywdy. - oświadczył.

Oskarżony zwrócił przy tym uwagę, że od 18 miesięcy jest pozbawiony wolności na oddziale dla niebezpiecznych więźniów.  – dodał.

Według prokuratury, za zabójstwo ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Jan S. oferował 100 tys. zł. Zdaniem prokuratury, chciał w ten sposób doprowadzić do zaniechania prac nad zaostrzeniem kar za produkcję i handel dopalaczami, a samego Ziobrę oskarżał o to, że "zepsuł mu interes". Mężczyzna prowadził bowiem w Holandii firmę zajmującą się importem i eksportem materiałów chemicznych.

S. był poszukiwany dwoma listami gończymi, dwoma Europejskimi Nakazami Aresztowania i tzw. czerwoną notą Interpolu. Ostatecznie został zatrzymany na początku stycznia ub.r. w Milanówku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj