Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy ofiarami gangów Romów w Anglii

1 stycznia 2009, 22:08
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
W okolicach Sheffield w północnej Anglii grasuje szajka Polaków, którzy zatrudniają rodaków do pracy przy remontach domów, a potem im nie płacą. - Zorganizowali obóz pracy - mówi nam Piotr G. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, polska policja rozpoczęła z Interpolem śledztwo w tej sprawie.

33-letni Piotr G. z Poznania wyjechał do Anglii dwa tygodnie temu. w "Głosie Wielkopolskim", gdzie był podany numer telefonu komórkowego. Zaproponowano mu korzystne warunki - 8 funtów za godzinę i zakwaterowanie. Piotr pożyczył pieniądze na bilet lotniczy, a trzy dni później wylądował w Doncaster w hrabstwie South Yorkshire. Tam czekało na niego dwóch polskich Romów, którzy zawieźli go do domu w Sheffield.

W budynku panowały potworne warunki, mimo zimy nie było ogrzewania, miał spać na rozwalającej się pryczy. Późno w nocy pojawili się inni Polacy. Żalili się, że pracują 7 dni w tygodniu po 10 - 12 godzin, ale nie dostają za to pieniędzy. Czasem tylko po kilka, kilkanaście funtów na jedzenie. "Jeden zamiast kilku tysięcy, które miał obiecane" - mówi Piotr. Na dodatek każdy z robotników musiał już na początku zapłacić 170 funtów, rzekomo za zezwolenie na pracę.

Mężczyzna postanowił natychmiast uciec. Choć nie miał pieniędzy na powrót, poszedł na dworzec w Sheffield. Chwilę po nim zjawili się tam szukający go Romowie. Chcieli go wciągnąć do samochodu, ale gdy zaczął się bronić, dali mu spokój i odjechali. Piotr zadzwonił wtedy na policję, a ta odwiozła go do Konsulatu Generalnego RP w Manchesterze. Nasi urzędnicy do Polski.

Jego przypadek nie jest odosobniony. To, że które zwabiają ludzi do Anglii, oferując im dobrze płatną pracę, potwierdza wicekonsul z pobliskiego Manchesteru Szymon Białek. "Praca owszem jest, ale niewolnicza, po kilkanaście godzin dziennie. Polacy mieszkają w straszliwych warunkach - kilkunastu w jednym pokoju" - mówi. Podobne historie opisują nasi rodacy mieszkający w Sheffield. "Znałam chłopaka, któremu udało się wyrwać z rąk Romów. Pracował dla nich przez kilka miesięcy, mówił, że to był obóz pracy. Pracodawcy właściwie w ogóle mu nie płacili. A kiedy próbował szukać pomocy, nikt nie chciał się zająć tą sprawą. W końcu uciekł do innego miasta" - mówi Małgosia, która od dwóch lat pracuje w Sheffield.

Rzeczywiście, Według Polaków, przymyka oczy na takie sytuacje, bo nie chce ingerować w zatargi między obcokrajowcami. Poza tym sami poszkodowani rzadko zgłaszają się na posterunek. Nie znają języka, a czasem boją się nawet opuszczać dzielnicę, w której mieszkają. Zresztą Romowie działają bardzo sprytnie. "Bez przerwy zmieniają miejsce pobytu, gubiąc tropy. Trudno ich namierzyć, bo kupują telefony komórkowe na kartę, a potem szybko ich się pozbywają" - opowiada wicekonsul Białek.

Dlaczego Polacy ciągle Jak tłumaczy Ewa Sadowska z fundacji Barka, która od kilku lat pomaga rodakom w Wielkiej Brytanii, wstydzą się oni przyznać do porażki i wolą podjąć każdą pracę, niż wrócić do kraju z pustymi rękami lub co gorsze z długami. Poza tym, jak twierdzi, Polacy nadal przyjeżdżają na Wyspy z nierealistycznymi oczekiwaniami. "Sądzą, że praca będzie czekać na nich już na dworcu. Mają po 20, 30 funtów i w ciągu jednego dnia wydają je na jedzenie, a potem są zupełnie bezradni. Dlatego stają się łatwym łupem" - mówi Sadowska. To właśnie brak pieniędzy i strach hamuje Polaków, którzy wpadli w ręce Romów w Sheffield, przed ucieczką. "Nie mają za co kupić biletu. I boją się wykonać jakikolwiek ruch, bo Cyganie straszą ich pobicie" - opowiada Piotr.

p


EWA SADOWSKA*: Niestety nie. Polacy, którzy przyjeżdżają na Wyspy, szukając szybkiego zarobku, dosyć często są wykorzystywani przez innych Polaków, ale także nieuczciwych brytyjskich pracodawców. W zeszłym roku tylko w jednej z 33 dzielnic Londynu było aż 98 Polaków śpiących na ulicach - każdy z nich został przez kogoś oszukany.


Ci ludzie trafiają w nowe miejsce, nikogo tu nie znają, nie mają podstawowych informacji potrzebnych do rozpoczęcia pracy. Często nie znają też języka angielskiego. To wszystko powoduje, że są niezwykle łatwym łupem dla naciągaczy.


Po pierwsze są sparaliżowani nową sytuacją. Czują się zagubieni w obcym mieście, problemem staje się nawet odszukanie drogi na dworzec. Po drugie zawsze mają nadzieję, że jutro będzie lepiej. Poza tym wstydzą się przed sobą przyznać do porażki, własnej nieudolności, a także przed rodziną czy sąsiadami, którzy oczekują, że wrócą do kraju z wielkimi pieniędzmi.


Nawet Anglicy pytają nas: jak to możliwe, że inne kraje się jednoczą, przedstawiciele innych nacji pomagają sobie wzajemnie, a Polacy w Wielkiej Brytanii podkładają sobie świnie? Wytłumaczenie jest proste: celem polskich wyjazdów jest jak najszybszy zarobek. Nawet kosztem innych.


Przede wszystkim nie wierzyć w ogłoszenia, w których jest tylko numer telefonu. Powinno być podane nazwisko, adres firmy, tak by można było to sprawdzić. Ludzie, którzy zawierzyli takim ofertom, zazwyczaj lądowali bez grosza przy duszy i dokumentów. Ktoś ich odbierał na dworcu i zabierał pieniądze oraz paszport rzekomo w celu zrobienia kopii i nigdy nie wracał. Także pobieranie opłaty za pozwolenie na pracę jest w Wielkiej Brytanii nielegalne. Ale nie popadajmy w skrajność. Wyjazdy za pracą w większości przypadków kończą się sukcesem. Ale żeby takich historii z happy endem było więcej, Polacy muszą się lepiej przygotowywać do wyjazdu i wspierać tu na miejscu.

*Ewa Sadowska, fundacja Barka. Pomaga bezdomnym Polakom w Wielkiej Brytanii

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj