Dziennik Gazeta Prawana logo

Powinien być nieprzytomny, a... wszczął awanturę. Mężczyzna miał 7 promili

24 marca 2023, 15:34
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Karetka przy wjeździe do szpitala powiatowego w Chrzanowie
Karetka przy wjeździe do szpitala powiatowego w Chrzanowie/Inne
Do szpitala w małopolskim Chrzenowie przywieziono pijanego mężczyznę w średnim wieku. Miał ponad siedem promili alkoholu w organizmie - powinien więc być nieprzytomny. Był jednak w stanie wszcząć kłótnie na szpitalnym oddziale ratunkowym. Lekarze musieli go przywiązać.

Do zdarzenia doszło w niedzielę około 14:00. - Policja przywiozła pana w średnim wieku. Był pod wpływem alkoholu, awanturował się na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym - opisała w rozmowie z polsatnews.pl Izabela Kiełbalska, zastępczyni dyrektora ds. lecznictwa.

Pacjenta trudno było uspokoić, więc lekarze zastosowali środek przymusu bezpośredniego - przypięli go pasami. Gdy pobrano od niego krew, aby sprawdzić zawartość alkoholu w organizmie okazało się, że ma... 7,25 promila.

Tak duże stężenie alkoholu we krwi może skończyć się tragicznie. Hospitalizacji wymagają niekiedy osoby z czterema promilami, u których mogą pojawić się zaburzenia rytmu serca, problemy z oddychaniem, a nawet śpiączka. Za "śmiertelną dawkę" uchodzi 4,5-5 promila - w zależności od osoby. 

Zdaniem Izabeli Kiełbalskiej mężczyzna prawdopodobnie ustanowił "rekord" chrzanowskiej placówki pod względem zawartości alkoholu w organizmie pacjenta. - Szpital opuścił o 7:00 następnego dnia, bo pozwolił na to jego stan - dodała wicedyrektorka.

Powyżej "dawki śmiertelnej"

Mężczyzna z Chrzanowa nie jest "rekordzistą" w Polsce. W lipcu 2013 roku 30-letni mieszkaniec woj. podkarpackiego przeżył, mając 13,74 promila we krwi. Patrol straży miejskiej znalazł go nieprzytomnego na skarpie przydrożnego rowu.

Cztery lata wcześniej w łódzkim Makowie-Kolonii zatrzymano 45-latka kierującego autem. Miał 12,3 promila. Z kolei w 1995 roku Tadeusz S. z Wrocławia spowodował wypadek samochodowy, mając we krwi niemal 15 promili. Zmarł po kilkunastu dniach w wyniku odniesionych obrażeń.

Z alkoholem przesadzają też kobiety. Sabina S. z Goleniowa (woj. zachodniopomorskie) w 2013 roku trafiła do szpitala, mając 11 promili - przypomina polsatnews.pl.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Polsat News
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj