Dziennik Gazeta Prawana logo

Co Durczok ma wspólnego z Barbarą Streisand?

18 lutego 2009, 13:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Od piątku nagranie z przeklinającym dziennikarzem TVN obejrzało na tureckim portalu ponad 600 tysięcy osób. Kolejne kilkaset tysięcy internautów ściągnęło go z portali chińskich - mimo że TVN bardzo starał się oczyscić internet z tego filmu. Takie zachowanie internautów ma swoją własną nazwę - mówi się o nim "Efekt Streisand" od nazwiska amerykańskiej aktorki Barbary Streisand.

Barbara Streisand, która stała się sławna dzięki takim filmom jak "Zabawna dziewczyna" czy "Yentel" w latach 70. i 80., przypomniała o sobie w 2003 roku, tym razem zdobywając wątpliwą popularność w internecie. Pozwała wtedy o naruszenie prywatności fotografa Kennetha Adelmana. Poszło o umieszczenie zdjęcia jej domu w publicznie wystawionej kolekcji. Aktorka zażądała za to aż 50 milionów dolarów odszkodowania od fotografa. Im głośniej Streisand żądała usunięcia zdjęcia, tym większe było zainteresowanie całą sprawą ze strony internetu.

Wizerunek domu wędrował z portalu na portal. Nie pomogły nawet groźby procesami, jakimi straszyła administratorów sieci. Kiedy blokowano zdjęcie na jednej stronie, niemal natychmiast pojawiało się na kilku następnych. W ciągu miesiąca to zupełnie przecież niekontrowersyjne i nieciekawe zdjęcie obejrzało blisko pół miliona internautów.

Od początku XXI wieku podobnych prób ocenzurowania internetu jest co raz więcej. Rok temu ze zmasowaną akcją czyszczenia sieci wystąpił Kościół Scientologiczny. Poszło o film z Tomem Criusem, który zachwalał ten kontrowersyjny kult. Choć scjentolodzy grozili procesami, film nadal jest dostępny w internecie.

Podobnie było z sekstaśmą brazylijskiej prezenterki telewizyjnej Danieli Cicarelli. Choć kobieta wygrała proces i sąd nakazał usunięcie nagrania z YouTube, to i tak można je znaleźć na kilkunastu innych stronach internetowych. "Podobnie jest z próbami ocenzurowania internetu podjętymi przez TVN" - mówi nam bloger Maciej Budzich specjalizujący się w nowoczesnych mediach.

"W sytuacji gdy ktoś próbuje czegoś zakazać w internecie, wielu internautów stawia sobie za punkt honoru dotarcie do tego filmu, ściągnięcie go na dysk i przesłanie dalej. W efekcie <zakazany> film, zdjęcie czy nagranie rozlewa się po całej sieci" - dodaje.

Najsłynniejszym do czasu Durczokgate - jak piszą internauci - polskim efektem Streisand była próba wyczyszczenia sieci przez bank BPH w styczniu 2008 roku. Wtedy do internetu wyciekła "żartobliwa" wersja reklamy tego banku. W wersji oficjalnej do banku przychodzi narzekający na wszystko klient, który mimo swojego malkontenctwa i tak dostaje kredyt. W wersji, która wyciekła, pracownica banku każe mu wyp... Reklamę wciąż można obejrzeć m.in. na stronach tureckich.

>>>Zobacz "reklamę" banku BPH

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj