Dziennik Gazeta Prawana logo

52 lata polskiej syrenki

20 marca 2009, 12:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pierwsza syrenka - zwana królową poboczy - zjechała z taśmy produkcyjnej Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu równo 52 lata temu. Przez ponad 20 lat była hitem PRL-owskiej myśli motoryzacyjnej. "To był bardzo udany samochodów" - mówią eksperci.


Zbigniew Mikiciuk*: Niesamowicie udanym, wygodnym i jak na owe czasy bardzo nowoczesnym i eleganckim. Proszę pamiętać, że to była całkowicie polska konstrukcja. Pierwszy model syrena 100 miał jeszcze drewnianą karoserię, jednak wszystkie późniejsze były już całkowicie stalowe.


Bo był wygodny elegancki i pięknie przeszklony. Cofając warszawą, w tylnym malutkim okienku nie było nic widać, syrena za to miała dużą szybę, w której kierowca widział wszystko. Po za tym był to bardzo przestronny samochód ze sporym bagażnikiem.


Oczywiście. Pod warunkiem że przed wyjazdem zapakowaliśmy do bagażnika komplet zapasowych części. Syrenka się psuła i to często, ale wystarczyło zjechać na pobocze, pół godziny prostej naprawy, i można było jechać w dalszą drogę. Z tego powodu nazywana była "królową poboczy".


Ponieważ był względnie dostępny. Syrena nie była tania, ponieważ kosztowała ponad 70 tys. zł, co na owe czasy było ogromną sumą. Jednak jej zakup nie był rzeczą niemożliwą do zrobienia. W 1957 roku, kiedy rozpoczęto produkcję, to był hit.


Polacy zawsze byli dowcipni, szczególnie jeżeli chodzi o motoryzację. Pierwsze modele miały drzwi otwierane do przodu. Z jednej strony bardzo wygodne rozwiązanie dla pasażerów, bo łatwo się wysiadało, z drugiej... ,gdy podczas jazdy drzwi się otworzyły, można było zagonić do kurnika wszystkie kury we wsi...


Tak, trzy. Pierwszy bardzo udany to model z tylną skrzynką. Taki mały półciężarowy samochód nie miał wtedy konkurencji na rynku i mógł stać się hitem w całej Europie Wschodniej. Drugi to syrena sport. Wyprodukowano tylko jeden egzemplarz dwumiejscowego auta sylwetką przypominającego amerykańską corvettę i nowoczesnym silnikiem typu boxer, czyli z cylindrami położonymi w poziomie na przeciwko siebie. Niestety towarzysz Gomułka uznał, że Polacy potrzebują mieszkań, a nie sportowych samochodów i prototyp zniszczono. U nas w muzeum został po nim silnik. Trzeci model to syrena 110 z tylnymi drzwiami, można powiedzieć hatchback. Wyprodukowano 16 takich egzemplarzy. Niestety pod koniec lat 70. produkcję syreny wstrzymano.


W Radzie Wzajemnej Pomocy Gospodarczej każdy kraj miał z góry przydzieloną przez Związek Radziecki funkcję. Samochody miały być produkowane w ZSRR, a nie w Polsce.

*Zbigniew Mikiciuk, współtwórca i dyrektor Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj