Zbigniew Mikiciuk*: Niesamowicie udanym, wygodnym i jak na owe czasy bardzo nowoczesnym i eleganckim. Proszę pamiętać, że to była całkowicie polska konstrukcja. Pierwszy model syrena 100 miał
jeszcze drewnianą karoserię, jednak wszystkie późniejsze były już całkowicie stalowe.
Bo był wygodny elegancki i pięknie przeszklony. Cofając warszawą, w tylnym malutkim okienku nie było nic widać, syrena za to miała dużą szybę, w której kierowca widział wszystko. Po za
tym był to bardzo przestronny samochód ze sporym bagażnikiem.
Oczywiście. Pod warunkiem że przed wyjazdem zapakowaliśmy do bagażnika komplet zapasowych części. Syrenka się psuła i to często, ale wystarczyło zjechać na pobocze, pół godziny prostej
naprawy, i można było jechać w dalszą drogę. Z tego powodu nazywana była "królową poboczy".
Ponieważ był względnie dostępny. Syrena nie była tania, ponieważ kosztowała ponad 70 tys. zł, co na owe czasy było ogromną sumą. Jednak jej zakup nie był rzeczą niemożliwą do
zrobienia. W 1957 roku, kiedy rozpoczęto produkcję, to był hit.
Polacy zawsze byli dowcipni, szczególnie jeżeli chodzi o motoryzację. Pierwsze modele miały drzwi otwierane do przodu. Z jednej strony bardzo wygodne rozwiązanie dla pasażerów, bo łatwo się
wysiadało, z drugiej... ,gdy podczas jazdy drzwi się otworzyły, można było zagonić do kurnika wszystkie kury we wsi...
Tak, trzy. Pierwszy bardzo udany to model z tylną skrzynką. Taki mały półciężarowy samochód nie miał wtedy konkurencji na rynku i mógł stać się hitem w całej Europie Wschodniej. Drugi
to syrena sport. Wyprodukowano tylko jeden egzemplarz dwumiejscowego auta sylwetką przypominającego amerykańską corvettę i nowoczesnym silnikiem typu boxer, czyli z cylindrami położonymi w
poziomie na przeciwko siebie. Niestety towarzysz Gomułka uznał, że Polacy potrzebują mieszkań, a nie sportowych samochodów i prototyp zniszczono. U nas w muzeum został po nim silnik. Trzeci
model to syrena 110 z tylnymi drzwiami, można powiedzieć hatchback. Wyprodukowano 16 takich egzemplarzy. Niestety pod koniec lat 70. produkcję syreny wstrzymano.
W Radzie Wzajemnej Pomocy Gospodarczej każdy kraj miał z góry przydzieloną przez Związek Radziecki funkcję. Samochody miały być produkowane w ZSRR, a nie w Polsce.
*Zbigniew Mikiciuk, współtwórca i dyrektor Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach