Aresztowany przez policję Attaullah Khan, który przyznał się do udziału w zamordowaniu polskiego geologa, najprawdopodobniej został wydany przez informatora pakistańskich służb specjalnych. Po kilkunastu godzinach przesłuchań pochodzący z 30-tysięcznego Gumbatu w dystrykcie Kohat mężczyzna opowiedział o swoim udziale w planowaniu porwania i zabójstwie Piotra Stańczaka.

Reklama

>>> Sikorski chce śmierci dla mordercy Polaka?

Jak udało nam się ustalić, Khan nie wpadł - jak początkowo przypuszczano - przypadkiem. Według jednej z wersji na kilka dni przed planowanym wyjazdem do Islamabadu o jego planach przeprowadzenia zamachów doniósł płatny informator. Według wersji podawanej przez media w Islamabadzie służby specjalne przechwyciły rozmowy prowadzone przez grupę zamachowców samobójców dowodzoną przez Khana. Przed jego wyjazdem do stolicy przygotowano na trasie (w rejonach Islamabad Chowk, Dżalal Adda, Pirwadhai Mor, Tarnol Mor i Sabzi Mandi) silnie obsadzone posterunki. Policjanci mieli doskonale wiedzieć, kogo na nich szukać, i szykować się do zasadzki. Na liście znajdowało się pięć nazwisk, w tym Attaullaha Khana.

W piątek poinformowano, że polska prokuratura zażąda od Pakistanu dokumentacji sprawy Khana. "Będziemy dążyli do uzyskania w drodze pomocy prawnej z Pakistanu materiałów dotyczących zatrzymanego, a świadczących o jego udziale w porwaniu i zabójstwie obywatela Polski" - mówił PAP prokurator Szymon Liszewski, wiceszef wydziału ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która zajmuje się sprawą zabójstwa Stańczaka. Dodał, że Khan będzie najprawdopodobniej sądzony na terenie Pakistanu. Za zarzucane mu czyny grozi mu kara śmierci.

>>> Pakistan złapał mordercę Piotra Stańczaka

Reklama

Attaullah Khan, który według pakistańskich mediów jest jednym z zamaskowanych mężczyzn na nagraniu z zabójstwa Polaka, teraz przetrzymywany jest w areszcie w stołecznym Sabzi Mandi. Oprócz tego, że przyznał się do zabójstwa Polaka, wydał również niejakiego Bilala, który dokonał zamachu na budynek dowództwa armii pakistańskiej w Kohat.

Reklama

czytaj dalej



Khana poszukiwano od co najmniej kilku miesięcy. Pakistańskie władze zarzucają mu m.in. mordowanie przedstawicieli starszyzny rodowej i lokalnych przywódców na pograniczu afgańsko-pakistańskim, którzy sprzeciwiali się porządkom wprowadzanym przez talibów oraz przygotowywanie i kierowanie zamachami samobójczymi w Kohacie.

>>> "Pozostali mordercy Polaka też wpadną"

Mimo że nie był on pierwszoligowym komendantem w ruchu talibskim, usługi Khana były nie do przecenienia. W listopadzie ubiegłego roku - po zamordowaniu sprzyjającego rządowi Malika Bismillaha Khana - jego ludziom udało się m.in. podważyć politykę władz, która polegała na zakładaniu milicji plemiennych do walki z rebelią (Malik Khan był jednym z najsprawniejszych organizatorów tzw. laszkarów).

Jak ustaliliśmy, Khan nie był na liście gończym opublikowanym niedawno w pakistańskich mediach, a w którym występuje również inne nazwisko zamieszanego w zabójstwo Polaka, działającego w rejonie Darra Adam Khel Tariqa Afridiego. "Nagroda dla wszystkich, którzy dostarczą wiarygodnych informacji pozwalających złapać żywych lub martwych tych 11 (komendantów talibskich, wśród nich Tariqa – red.) tak zwanych obrońców islamu” - takiej treści ogłoszenie publikowały pakistańskie media.

Rząd w Pakistanie oferuje za Afridiego 123 tys. dol. (piąte miejsce wśród najbardziej poszukiwanych ludzi w Pakistanie, na pierwszym miejscu jest lider ruchu talibskiego Baitullah Mehsud - jego głowa jest warta 615 tys. dol.). Szanse na jego złapanie są duże. Obecnie armia pakistańska prowadzi przeciw talibom operację Droga do Wyzwolenia (Rah-e-Nidżat). Na celowniku jest między innymi grupa Afridiego.

Piotr Stańczak został porwany we wrześniu 2008 r. W lutym został ścięty przez talibów, po tym jak rząd w Islamabadzie odmówił spełnienia ich żądań w sprawie uwolnienia więzionych islamistów (wśród nich zabójcę amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearla).