W czwartek w Sejmie odbyło się spotkanie polsko-palestyńskiego zespołu parlamentarnego z udziałem m.in. wiceszefa MSZ Andrzeja Szejny oraz ambasadora Palestyny Mahmouda Khalify.

Reklama

"Sytuacja jest tragiczna"

Khalifa podkreślił, że bombardowania palestyńskich miast w Strefie Gazy coraz bardziej się nasilają. - Sytuacja jest tragiczna. Rafah jest bombardowane codziennie. Nie możemy już mówić o przebywającym tam milionie i czterystu tysiącach osób, ale o milionie i czterystu tysiącach głodujących osób - podkreślił.

Ambasador zaznaczył, że międzynarodowy wysiłek na rzecz pomocy znajdującym się w potrzasku Palestyńczykom jest zbyt mały. - Niektóre państwa nie chcą widzieć tego, co dzieje się w tym kawałku świata. Nie chcą widzieć głodujących ludzi w Strefie Gazy, którzy pozostawieni są bez wody i możliwości leczenia - mówił.

Khalifa przypomniał, że niektóre szpitale w Gazie były kilkukrotnie szturmowanie przez Siły Zbrojne Izraela. - Nie wiem, co jeszcze można znaleźć w szpitalu, który szturmowano już cztery razy - dodał. - We wschodniej części Gazy bombardowane są puste mieszkania, by ludzie nie mogli do nich wrócić. Ludzie umierają z głodu panie przewodniczący - powiedział zwracając się do przewodniczącego grupy Macieja Koniecznego (Lewica).

"Musimy zatrzymać to ludobójstwo"

Według ambasadora, Palestyńczycy w Strefie Gazy potrzebują zatrzymania bombardowań i działań zbrojnych Izraela. - Musimy zatrzymać to ludobójstwo. Potrzebujemy też wyraźnego głosu ze strony społeczności międzynarodowej i działań takich jakie podjęła Kanada, czyli decyzji o zakazie wysyłania broni Izraelowi - mówił.

Podkreślił, że podobnych działań Palestyńczycy domagają się od Unii Europejskiej. - Chcemy, by UE nałożyła sankcje na Izrael. Liczba zamordowanych przekroczyła już 32 tys. osób. Rannych jest już ponad 74 tys., z czego 72 proc. to kobiety i dzieci. To nie są bojownicy Hamasu, a szukający schronienia cywile - zaznaczył. - Czas zakończyć tę straszną okupację na podstawie systemu dwupaństwowego. Chcemy żyć w pokoju obok Izraela - dodał ambasador.

Konieczny przyznał, że dramatyczne relacje i świadectwa zbrodni oraz przemocy towarzyszą konfliktowi palestyńsko-izraelskiemu od początku konfliktu. - Natomiast to, co dzieje się teraz jest bezprecedensowe, także w skali konfliktu na Bliskim Wschodzie - zauważył. - Izrael jest związany bardzo silnymi więziami z USA i większością państw UE. Dlatego też może liczyć na szerokie wsparcie Zachodu, także wobec zbrodni, które popełnia - dodał poseł.

Sankcje na Izrael?

Reklama

Z pytaniem do wiceszefa MSZ zwróciła się posłanka Marcelina Zawisza (Lewica). - Istnieje możliwość wywarcia politycznej presji na Izrael i są nią sankcje. Czy rząd rozważa rozpoczęcie rozmów na arenie międzynarodowej ws. nałożenia sankcji na Izrael? - pytała.

Wątek ten kontynuował Adrian Zandberg (Lewica), który ocenił, że to, co dzieje się dziś w Gazie oraz milczenie i brak twardych kroków podjętych przez Zachód stawia pod wielkim znakiem zapytania wartości, o których tak często mówią politycy w USA i UE. - Gdzie są dziś prawa człowieka? Konsekwencje mogą być dramatyczne, jeśli sam Zachód zniweczy swoją własną wiarygodność - ostrzegł poseł.

Polska łamie konwencję? Padł taki zarzut

Propalestyńska działaczka Alicja Qandill zwracając się do Szejny zauważyła, że MSZ ma obowiązek opiniowania zezwoleń na dostawy broni za granicę. - W związku z tym, że istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że w Gazie trwa ludobójstwo, jest szansa, że Polska łamie konwencję o ściganiu zbrodni ludobójstwa i jego prewencji, sprzedając Izraelowi broń - mówiła.

Szejna stwierdził, że nie ma wiedzy nt. sprzedawania przez Polskę broni Izraelowi. - Moja wiedza jest taka, że my żadnej broni Izraelowi nie sprzedajemy - stwierdził wiceminister. Podkreślił, że w tym momencie priorytetem dla Polski jest pomoc militarna Ukrainie. - Broń dziś potrzebna jest Ukrainie - dodał.

Dopytywany, czy może z całą pewnościąpowiedzieć, że nawet małe elementy używane do produkcji broni nie trafiają z Polski do Izraela Szejna odparł, że nie jest szefem MON, więc nie posiada wiedzy na ten temat. Dodał, że aby do tego doszło potrzebna byłaby pozytywna opinia MSZ. - Jeżeli pojawi się wniosek o dostarczenie broni Izraelowi MSZ nie zaopiniuje go pozytywnie - oświadczył.

Konflikt rozpoczął się 7 października ub.r. od ataku terrorystycznego bojowników Hamasu na południową część Izraela; zginęło wówczas około 1200 osób, w większości cywilów, a około 250 osób zostało wziętych jako zakładnicy. Pod koniec czwartego miesiąca konfliktu w rękach Hamasu nadal znajduje się około 130 więźniów. 25 proc. wszystkich uprowadzonych jest uznawana za zmarłych. Większość zakładników wyszła na wolność w listopadzie ub.r. w ramach wymiany za palestyńskich więźniów przetrzymywanych w Izraelu.