GRACJANA WOŹNIAK*: Obecnie jest już troszkę za późno. Dziecko o wiele lepiej radzi sobie z nową sytuacją, gdy wcześniej brało udział w programie adaptacyjnym. Coraz więcej dobrych przedszkoli i szkół wprowadza takie zajęcia, bo pozwalają one dzieciom poznać nowe miejsce, pedagogów, rówieśników. Dzięki temu maluch nie przeżywa szoku.
Płacz, smutek są zupełnie normalną reakcją dziecka. Nie bagatelizujmy jego emocji. Wykażmy się zrozumieniem. Opisujmy dzień, który go tam czeka, rysujmy przedszkole, bawmy się w przedszkole i oswajajmy go z myślą, że tam chodzi, co bardzo ważne – wspominajmy o tym także w weekend. Jeśli dziecko naprawdę bardzo ciężko to przeżywa, to poprośmy o pomoc dziadków i znajomych. Niech na początku odbierają dziecko wcześniej. Możemy także wziąć urlop na kilka dni, by chodzić do przedszkola i spędzać tam z maluchem trochę czasu.
Przede wszystkim kłamać. Dziecko poczuje się oszukane i następnym razem nie będzie chciało nas w ogóle puścić. Nie wolno także odwracać uwagi dziecka jakąś zabawką i uciekać. Dziecko musi mieć poczucie bezpieczeństwa i być przekonane, że rodzice po nie wrócą. Warto także porozmawiać z pedagogiem, aby nie zmuszano dziecko do jedzenia. Jeśli dziecko nie chce jeść, to przez parę godzin naprawdę nic mu się złego nie stanie. Można mu też dać zrobioną w domu kanapkę.
Czasem mam naprawdę wrażenie, że to rodzicom bardziej przydałby się taki okres adaptacyjny. Przecież dziecko przejmuje nastroje rodzica. Jeśli żegnamy się tak, jakby wyjeżdżało się na drugi koniec świata, to ono z pewnością będzie czuło, że dzieje się coś złego. Dlatego
To naprawdę bardzo indywidualna sprawa. Może jeden dzień, a znam dzieci, które oswajały się z przedszkolem nawet kilka miesięcy.
*Gracjana Woźniak jest psychologiem dziecięcym i pedagogiem szkolnym