Zgodnie z wyrokiem, przeprosiny mają być opublikowane na łamach "Gościa Niedzielnego". Sędzia Ewa Solecka tłumaczyła, że teza, iż Tysiąc dostała odszkodowanie za to, że nie dokonała, ewentualnie nie mogła dokonać aborcji, jest nieprawdziwa, a jej prezentowanie na łamach tygodnika wprowadzało czytelników w błąd.

Reklama

>>> Zobacz także: Alicja Tysiąc pozywa "Gościa Niedzielnego"

Sędzia mówiła, że katolicy mogą wyrażać swoją dezaprobatę moralną wobec wykonywania zabiegu aborcji - nazywać aborcję zabójstwem - ale w sensie ogólnym, a nie w odniesieniu do konkretnej osoby. Dodała, że w tekstach tygodnika znajdowały się między innymi sformułowania napastliwe, obraźliwe. Niektóre teksty - w ocenie sądu - były "szczególnie pogardliwe".

Alicja Tysiąc, która przed trybunałem w Strasburgu wywalczyła zadośćuczynienie za odmowę prawa do aborcji, poczuła się dotknięta sugestiami gazety, że chciała zabić swoje dziecko.

>>> Zobacz także: Kłótnia Alicji Tysiąc z księdzem o aborcję

Tysiąc chciała usunąć ciążę, bo urodzenie dziecka mogło grozić jej nawet utratą wzroku. Po porodzie jej wzrok pogorszył się - przyznano jej pierwszą grupę inwalidzką. Na brak możliwości aborcji Polka poskarżyła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który przyznał jej 25 tysięcy euro odszkodowania.

Alicja Tysiąc uważa, że "Gość Niedzielny" bezprawnie ingerował w jej życie prywatne, sugerując, że nie chciała swojego dziecka. Pozwany redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego", ksiądz Marek Gancarczyk powiedział na antenie TVN24, że jest zaskoczony wyrokiem katowickiego sądu. Stwierdził, że porównanie Alicji Tysiąc do zbrodniarzy hitlerowskich nigdy nie miało miejsca. Nie odpowiedział jednak wprost na pytanie, czy przeprosi kobietę.

>>> Zobacz także: Alicja Tysiąc knebluje katolicką prasę?

Wyrok katowickiego sądu nie jest jeszcze prawomocny. Pełnomocnik księdza Gancarczyka zapowiedział złożenie apelacji.