Dziennik Gazeta Prawana logo

Komornik puka do Jaworowicz. Bohater "Sprawy..." żąda wykonania wyroku

26 lutego 2013, 10:26
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Elżbieta Jaworowicz
Elżbieta Jaworowicz/Newspix
Ireneusz Kujawa wygrał w sądzie z TVP i Elżbietą Jaworowicz. Przedsiębiorca z Osia w Borach Tucholskich czeka na pieniądze od słynnej dziennikarki i przeprosiny w lokalnej gazecie. Sprawę przekazał komornikowi.

- mówi nam Ireneusz Kujawa.

Mężczyzna był bohaterem pokazanego pięć lat temu odcinka "W bankowej spirali długu". W czerwcu 2008 roku, kilka miesięcy przed emisją, dziennikarka niezapowiedziana przyjechała wraz z ekipą do jego domu w centrum Osia w Borach Tucholskich i razem z poprzednimi właścicielami majątku domagała się od Kujawy przedstawienia swojego stanowiska.

Jaworowicz towarzyszył rozjuszony tłum, wyzywający Kujawę od "złodziei". Mężczyzna nie chciał uczestniczyć w telewizyjnym linczu, zażądał opuszczenia swojej posesji, a gdy to nie podziałało, wezwał policję.

Po tych niezapowiedzianych "odwiedzinach" wysłał do TVP pismo zakazujące naruszania jego dobrego imienia. Ale odcinek jednak wyemitowano. Rolę pokrzywdzonych bohaterów odegrali poprzedni właściciele domu Kujawy - państwo Gretkowscy. To między nimi od lat trwa wojna o dom. Przedsiębiorca z Osia kupił go na licytacji komorniczej, razem z byłymi właścicielami. Gretkowscy nie zamierzali się jednak wyprowadzić, twierdząc, że dom jest ich, bo spłacili kredyt na jego budowę. Sąd był innego zdania.

Po latach walki Kujawa eksmitował byłych właścicieli. Ale to nie zakończyło ich sporu. - mówi dziś Kujawa.

Co ciekawe, dwa lata wcześniej Kujawa sam napisał do autorki "Sprawy dla reportera", by pomogła mu rozwiązać ten problem. Umówiono go nawet na na spotkanie w Warszawie. relacjonuje spotkanie Kujawa. Jego historią dwukrotnie zajmowała się też ",Interwencja" Polsatu. Ale mężczyzna nie zgłaszał wobec nich żadnych zastrzeżeń.

Gdy dostał zaproszenie do studia, odmówił. - tłumaczy Kujawa.

Skomentował to w programie europoseł Janusz Wojciechowski, częsty gość w "Sprawie dla reportera", który powiedział, że osoba uczciwa nie powinna mieć nic do ukrycia i biegać nerwowo po posesji jak Kujawa.

Przedsiębiorca wytoczył TVP i Elżbiecie Jaworowicz proces. Stwierdził, że po emisji programu stracił klientów (jest właścicielem kilku sklepów) i dobre imię.

Po kilkuletniej batalii, we wrześniu ubiegłego roku, zapadł ostateczny wyrok. Sąd Apelacyjny w Gdańsku stwierdził, że Jaworowicz naruszyła cześć i wizerunek, a dodatkowo także mir domowy Kujawy. czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Sąd stwierdził, że Jaworowicz wykorzystała wizerunek Kujawy dla uatrakcyjnienia programu, bo przedstawiając konflikt poprzednich właścicieli z bankiem, dysponowała tylko relacją jednej strony, skrzywdzonej przez system, budzącej sympatię w otoczeniu wspierającej i kochającej rodziny. 

argumentuje sędzia w uzasadnieniu wyroku. Zdaniem sądu Jaworowicz nie dołożyła należytej staranności dziennikarskiej i przedstawiła go jednostronnie.

- uzasadniał sąd, dodając że

Sąd nakazał Jaworowicz i TVP przeprosić Kujawę i zwrócić koszty procesu oraz zapłacić 2 tys. złotych na rzecz domu dziecka w Bąkowie i 4 tys. złotych samemu poszkodowanemu.

TVP odpowiedziała nam, że wykonała już swoją część wyroku. Sama Jaworowicz oświadczyła zaś, że nie wykonała wyroku, ponieważ 8 grudnia 2012 r. złożyła w Sądzie Apelacyjnym wniosek o zawieszenie postępowania ze względu na nieodwracalne szkody, jakie mogła ponieść w wyniku zamieszczenia ”Oświadczenia”. pisze w oświadczeniu dla dziennik.pl Jaworowicz.

Ireneusz Kujawa to nie jedyny bohater słynnego programu TVP, który poczuł się skrzywdzony przez Jaworowicz i jej "Sprawę dla reportera". Kilkanaście takich osób założyło ponad półtora roku temu Stowarzyszenie Stop Nierzetelni. TVP przyznaje, że od 2000 roku przeciwko "Sprawie dla reportera" toczyło się sześć spraw w sądzie. Dwie z nich TVP wygrała, proces z Kujawą jet pierwszym, który przegrała. TVP złożyła kasację od tego wyroku.

Na rozstrzygnięcie czekają jednak kolejne trzy procesy.

Sama dziennikarka od lat unika komentowania sprawy. Ale wygląda na to, że pierwsza dama reportażu nie musi się bronić osobiście. Robią to za nią telewizja, jej byli i obecni szefowie, współpracownicy i eksperci z programu. broniła programu we "Wprost" Maria Wentlandt-Walkiewicz, adwokat, która często gości w studiu Jaworowicz.

- mówi Joanna Stempień-Rogalińska, rzeczniczka telewizji.

Dodaje też, że "Sprawa dla reportera" jest dla wielu Polaków przysłowiową ostatnią deską ratunku. - dodaje rzeczniczka TVP.

Jaworowicz doczekała się wielu nagród, słusznie nosi przydomek pierwszej damy reportażu i człowieka instytucji. Przetrwała w TVP 26 prezesów telewizji, dostała 2 wiktory, 3 telekamery. Od niedawna ma też drugi program w TVP. I wciąż niezmiennie przyciąga przed telewizor miliony widzów...





Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj