Jak ktoś się mnie pyta, czy jestem niezależny albo czy nie przestałem być niezależny, to oświadczam, że byłem i jestem niezależny - mówi Krzysztof Skowroński w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Nie widzi problemu w tym, że kierowane przez niego Radio Wnet otrzymało od PiS 140 tysięcy złotych.

Przedmiot umowy ma w sobie zawartą klauzulę tajemnicy, poprosiłem drugą stronę o zwolnienie z niej, ale jeszcze nie mam odpowiedzi. Przedmiot umowy nie miał nic wspólnego z niezależnością dziennikarską - przekonuje Skowroński.

Radio Wnet i cały system, który tworzymy, ma swój własny oryginalny system finansowania. Dzięki temu jest niezależnym medium - dodaje.

Skowroński bardzo by chciał, aby odtajnić finansowanie mediów w Polsce.

Ja niczego nie ukrywałem. Wiedziałem w momencie podpisywania umowy z PiS 2 lipca 2012 roku, że to będzie w sprawozdaniu. Teraz pokażmy innych, od kogo oni dostają pieniądze. Pokażmy, kto co robi, kto kim jest, kto co mówi i dlaczego mówi to, co mówi. A nawet zajrzyjmy do genezy, kto co ma i skąd się wzięły jakie media. Uważam, że taka opowieść Polsce jest potrzebna, bo niby dlaczego mamy tego nie wiedzieć? - pyta Skowroński. 

Przy okazji szef SDP krytykuje tzw. media mainstreamowe.

Kula zniecierpliwienia się toczy, ludzie czują, że uczestniczą w pewnej farsie, że jest coś takiego jak język propagandy (...) Media głównego nurtu, zamiast zająć się tym, co ważne. wymyślają fikcyjne problemy i wokół nich ogniskują emocje - mówi Skowroński.

Jego zdaniem po 23 latach wolności większość dziennikarzy nie zdała egzaminu

Dziennikarze nie słuchali tego, co mówili ludzie, zajmowali się przekazywaniem mądrości władzy, ekspertów, ekonomistów - mądrości, która była i jest albo fikcją, albo świadomym kłamstwem - ocenił szef SDP.