Redakcja "Newsweeka" oświadczyła, że jest "zdziwiona i zszokowana" działaniem zarządu PWPW.

Jak tę skargę dostaniemy, to oczywiście ją rozpatrzymy - powiedział w czwartek PAP szef REM Ryszard Bańkowicz. Nie chciał się wypowiadać na temat zarzutów zarządu PWPW, do czasu rozpatrzenia sprawy przez Radę.

Zarząd Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA w oświadczeniu wyraził stanowczy protest wobec prób inwigilacji pracowników spółki, jakich dopuszcza się tygodnik "Newsweek Polska", wydawany przez szwajcarsko-niemiecki koncern medialny Ringier Axel Springer.

Według PWPW "dziennikarz tygodnika "Newsweek", Michał Krzymowski, domaga się wskazania konkretnych osób z władz PWPW SA, które mają zwyczaj uczęszczania na poranne bądź popołudniowe msze święte. 

Zarząd PWPW nie znajduje merytorycznych przesłanek do prób pozyskania takiej wiedzy, nie stoi za nimi interes społeczny, nie mają też związku z profilem działalności PWPW SA. Co więcej, podobne praktyki, podejmowane przez dziennikarza, kojarzą się z latami 1944-1989, kiedy to osoby pełniące funkcje publiczne musiały ukrywać swoje praktyki religijne, chcąc zachować stanowisko i zaufanie reżimowych przełożonych. Zachowanie redaktora Krzymowskiego przywodzi więc na myśl bardziej praktyki Służby Bezpieczeństwa lub Departamentu IV MSW PRL, a nie dziennikarza wychowanego w wolnej Polsce. Ten rodzaj "dziennikarstwa" był w PRL uprawiany m.in. przez człowieka podpisującego się pseudonimem Jan Rem - napisano.

Redakcja "Newsweeka" odpowiedziała w czwartek własnym oświadczeniem. Jesteśmy zdziwieni i zszokowani publicznym działaniem Zarządu PWPW i oskarżeniami pod adresem naszej redakcji i pracowników. Sprawą PWPW zajęliśmy się z powodu bardzo poważnych zarzutów pracowników tej spółki, ujętych w obszernym liście do Ministra Skarbu. Ponieważ PWPW jest firmą publiczną, informacje o jej działaniu zwyczajnie należą się obywatelom, a naszą rolą jest zweryfikować i opisać wszelkie nieprawidłowości. Wobec tego zadaliśmy zarządowi PWPW prawie 40 pytań, odnoszących się do poszczególnych zarzutów zgłoszonych przez pracowników. Jedno z tych pytań odnosiło się do sprawy mszy, istotnej dla pracowników, bo poświęcono jej cały osobny akapit listu pracowników do ministerstwa. Generalnie jednak zajmujemy się najważniejszą naszym zdaniem sprawą zgłoszoną przez pracowników, a mianowicie podejrzeniami o negatywne działania zarządu PWPW i wyprowadzanie pieniędzy ze spółki - czytamy.

Zadziwiające, że Zarząd PWPW zamiast zgodzić się na spotkanie dla przedyskutowania i zweryfikowania problemu (co sugerowaliśmy) albo po prostu merytorycznie odpowiedzieć na pytania, zdecydował się na wybranie tylko jednego z nich, nadanie mu kontekstu zupełnie różnego od naszych intencji i zaatakowania nas przez oficjalną stronę spółki i przez media prawicowe. Zadziwiająca i szokująca jest też inwencja zarządu w wymyślaniu rzekomych intencji i dopisywaniu ideologicznego tła do naszych działań, wraz z absurdalnymi odniesieniami do historii. O wiele prostsza, transparentna, uczciwa i praktyczna byłaby po prostu merytoryczna odpowiedź na nasze pytania, bez angażowania w to strony publicznej spółki i mediów - podkreślono w oświadczeniu redakcji.

Zarząd PWPW wskazał wcześniej w swoim oświadczeniu, że nikt, a w szczególności pracodawca, na terenie Rzeczpospolitej Polskiej nie ma prawnej możliwości do zbierania i przetwarzania tego typu danych osobowych (dotyczących uczestnictwa w mszy świętej-PAP). Podkreślamy, że zgodnie z Kartą Etyczną Mediów, orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego o prawie do informacji o osobach publicznych, a nawet wewnętrznym Kodeksem Etycznym wydawnictwa Ringier Axel Springer dziennikarz nie ma prawa ujawniać kwestii związanych z życiem prywatnym osoby pełniącej funkcje publiczne, jeżeli nie mają one związku z jej wykonywaniem. Jednocześnie przypominamy, że zgodnie z Europejską Konwencją Praw Człowieka każdemu przysługuje wolność wyznania. To szokujące, że podobne fundamentalne prawa nie są znane dziennikarzowi międzynarodowego europejskiego koncernu - podano w oświadczeniu.

Działalność p. Krzymowskiego odbieramy jako próbę nękania i świadomego łamania przez niego obowiązujących przepisów i zasad. Równocześnie w naszej opinii jest to próba stygmatyzacji osób wierzących i forma walki z oponentami piastującymi funkcje publiczne, których odtąd "kompromitować" ma jak w latach 1944-1989 "chodzenie na Msze Święte" - czytamy.

Wobec powyższego - poinformowano - zarząd PWPW SA postanowił skierować skargę do Rady Etyki Mediów oraz niemieckiej centrali koncernu Axel Springer SE.

Jednocześnie informujemy, że do czasu wyjaśnienia tej sprawy i wystosowania przeprosin do Zarządu PWPW SA, Spółka zawiesza współpracę z gazetami wydawanymi przez Ringier Axel Springer i będzie ignorować wszelkie próby pozyskiwania informacji przez dziennikarzy tego wydawcy - napisano w oświadczeniu zarządu PWPW.