Jak czytamy w oświadczeniu RDI, przedmiotem zgłoszenia jest przestępstwo z art. 133 Kodeksu Karnego w związku z rozpowszechnianiem grafiki pomawiającej Polaków o zbrodnie holokaustu popełnione przez Niemców w czasie II Wojny Światowej.

- Od kilku tygodni jednym z najbardziej aktywizujących społeczeństwo tematów jest sprawa związana z używaniem terminu "polski obóz koncentracyjny" w odniesieniu do niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych/zagłady, które znajdowały się w latach 1939-1945 na terenach okupowanej Polski będących wówczas integralną częścią III Rzeszy - przypomniało RDI w komunikacie.

- Tą tematyką zainteresowało się także Antyradio, będące częścią spółki Eurozet  - dodano. Stacja opublikowała w swoim serwisie internetowym artykuł, którego główną ilustracją jest umieszczona na tle zdjęcia więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego, zniesławiająca grafika zawierająca stwierdzenie "Polish Death Camps. Not German. Remember!" (tłum. Polskie Obozy Śmierci. Nie niemieckie. Pamiętaj!).

Grafika ilustrująca artykuł, jak podkreślono, "godzi bezpośrednio w dobre imię Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego", "zakłamuje oczywiste fakty historyczne" i "buduje negatywny wizerunek Rzeczypospolitej Polskiej, jej obywateli, a także społeczności polonijnej poza granicami". - W konsekwencji Naród Polski, który poniósł olbrzymie straty w czasie II Wojny Światowej, z ofiary terroru III Rzeszy Niemieckiej, kreowany jest jako sprawca zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości. Z kolei równolegle prowadzony jest dyskurs usprawiedliwiania zbrodniczych działań, rozpraszania i zamazywania odpowiedzialności rzeczywistych sprawców, Niemców  - czytamy w oświadczeniu.

Autorzy komunikatu zauważyli jednak, że sam artykuł dziennikarza Antyradia ma jednak pozytywną wymowę. - Autor odnosząc się do akcji #GermanDeathCamps przedstawia działanie portalu pomozpamietac.pl, która jest udogodnieniem dla wszystkich którzy chcą samodzielnie reagować na sformułowania +polski obóz koncentracyjny+, jakie pojawiają się w różnych zakątkach internetu. Niestety zaprzeczające zasadom etyki dziennikarskiej jest wykorzystanie przez redaktorów grafiki zaczerpniętej z forum 4chan.org  - podkreślili.

- Pojawia się pytanie, jak daleko mogą posunąć się dziennikarze, żeby przyciągnąć uwagę czytelnika. W naszym odczuciu Antyradio tę granicę przekroczyło. Interes wydawcy lub dziennikarza polegający na przyciągnięciu czytelnika i zwrócenia jego uwagi, stał się w tym wypadku nadrzędnym celem. Trzeba pamiętać, że żyjemy obecnie w kulturze obrazkowej. Odbiorca często nie czyta treści artykułu, zatrzymuje się jedynie na dołączonych fotografiach i nagłówkach. Dlatego tak bardzo niebezpieczne jest zachowanie dziennikarzy Antyradia. Powielają fałszywą i obrażającą nasz naród grafikę, która dodatkowo powoduje dezinformację - komentuje sprawę Urszula Wójcik, rzeczniczka Reduty Dobrego Imienia.

- Bardzo niepokojące jest, że polskie media, w tym wypadku radiowy portal internetowy, nie dbają o prawdę historyczną i przedkładają poczytność artykułu i ilość wejść na stronę internetową nad dobro naszego narodu. Stanowczo protestujemy przeciwko takim zachowaniom. Internet to medium globalne. Przekaz umieszczany na stronach internetowych jest dostępny za pomocą wyszukiwarek internetowych, w związku z tym jest zapamiętywany i powielany w sieci. Jak mamy bronić dobrego imienia Polski na arenie międzynarodowej, jeśli sami Polacy celowo powielają kłamliwe treści dotyczące naszej historii. W tym wypadku są pewne nieprzekraczalne granice, których nie usprawiedliwia ani żart ani prowokacja  - dodaje Wójcik.