Do piątku trwały konsultacje projektu nowelizacji ustawy abonamentowej, który powstał w resorcie kultury. Najwięcej zastrzeżeń budzi plan włączenia dostawców płatnej telewizji do systemu poboru opłaty na rzecz mediów publicznych. To prywatne spółki mają przekazywać Poczcie Polskiej dane klientów. Na tej podstawie operator ma windykować nieuregulowane należności.

– Opinie złożyło kilkanaście podmiotów. Część operatorów, jak Multimedia Polska czy Cyfrowy Polsat, przedstawiła swoje stanowiska poprzez izby branżowe i samodzielnie. Mamy też głosy od osób prywatnych. Jedni protestują przeciw zmianom, a inni piszą o konieczności mocniejszego dokręcania śruby – słyszymy w departamencie własności intelektualnej i mediów MKiDN, który zbiera stanowiska.

Wątpliwości wobec projektu zgłosili też generalny inspektor danych osobowych, Rządowe Centrum Legislacji, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów, Urząd Komunikacji Elektronicznej oraz poszczególne ministerstwa – Infrastruktury i Budownictwa, Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Finansów i Rozwoju. Piszą, że projekt budzi dużo wątpliwości i wymaga zmian.

Kazimierz Smoliński, wiceminister infrastruktury i budownictwa, pisze wprost, że nowelizacja może nie przynieść oczekiwanych efektów w postaci poprawienia ściągalności opłaty abonamentowej. A to cel zmian.

Część wątków w rządowych stanowiskach się pokrywa. Autorzy pism zwracają m.in. uwagę, że w ustawie nie ma zapisów regulujących sposób wyrejestrowania odbiornika.

– A także stwierdzania, że dany podmiot nie podlega obowiązkowi rejestracji – wytyka Robert Brochocki, wiceprezes RCL.

Wtóruje mu Hanna Majszczyk, wiceminister finansów, i dodatkowo zwraca uwagę na brak przepisów regulujących przypadki rezygnacji z oferty płatnej telewizji.

„Wątpliwości budzi też ocena sytuacji, kiedy odbiornik jest zarejestrowany i opłaty abonamentowe są uiszczane ze wskazaniem imienia i nazwiska małżonka, a odbiorcą końcowym usług telewizji płatnej jest drugi małżonek oraz posiadają oni kilka nieruchomości” – czytamy w jej piśmie.

Więcej luk wynikających z domniemania, jakie przyjął resort, że klient płatnej telewizji posiada w domu odbiornik, a więc powinien płacić abonament, wytyka branża. Polska Izba Komunikacji Elektronicznej (PIKE), zrzeszająca operatorów kablowych, zwraca uwagę, że nowela nie obejmuje wielu sytuacji, w których osoba objęta nowymi przepisami nie będzie w rzeczywistości posiadaczem telewizora. Przykład? Klient zawiesił usługę (ale z niej nie zrezygnował) albo kupił telewizję w pakiecie, np. z internetem, bo tak było taniej, ale z niej nie korzysta, albo wynajmuje mieszkanie, w którym kto inny podpisał umowę z dostawcą.

„Projekt powinien być wycofany z dalszych prac” – apeluje sześć branżowych izb we wspólnym stanowisku. W tym przypadku gracze telekomunikacyjni są jednomyślni, ich zdaniem wejście w życie znowelizowanych przepisów spowoduje chaos prawny i destabilizację rynku medialnego w Polsce.

Zarówno telekomy, jak i niektórzy wiceministrowie zwracają uwagę na brak informacji o wpływie zmian na rynek płatnej telewizji. Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk wytyka, że ustawa nie obejmuje dostawców internetowych serwisów VOD (wideo na życzenie).

– W związku z powyższym można w wyniku wejścia w życie projektowanych rozwiązań spodziewać się rezygnacji klientów z płatnej telewizji na rzecz dostępnych serwisów VOD – napisał Kowalczyk. Jak zaznaczył, może to skutkować zmniejszeniem obrotów sektora nadawców kablowych i platform telewizji cyfrowych, co może także oddziaływać na dochody sektora finansów publicznych.

Zarówno Kowalczyk, jak i operatorzy wspominają o „wątpliwościach w zakresie równego traktowania poszczególnych grup konsumentów tej samej usługi”. Mechanizmy kontroli i ściągania abonamentu wobec klientów płatnej telewizji i tych, którzy korzystają z oferty naziemnej telewizji, będą bowiem różne. Widzów naziemnej albo VOD nikt nie zmusi do rejestracji odbiorników, pozostaną poza systemem.

Resort kultury będzie analizować nadesłane stanowiska w przyszłym tygodniu. Ministerstwo chce, by projekt wszedł w życie jeszcze przed wakacjami.