Prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski jest na urlopie, ale nad jego głową znowu zbierają się czarne chmury. Z nieoficjalnych informacji DGP wynika, że stery na Woronicza miałby przejąć Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych (RMN) i były prezes Polskiego Radia.

Wzajemna niechęć obu panów jest tajemnicą poliszynela. – Czabański chętnie utopiłby Kurskiego w łyżce wody – mówi menedżer z TVP. – Notowania obecnego prezesa w kręgach władzy są dziś słabe, ale ostatecznie wszystko zależy od Jarosława Kaczyńskiego – dodaje. Jeśli prezes PiS da zielone światło, zmiana szefa telewizji pójdzie łatwo, bo w pięcioosobowej RMN troje członków to posłowie PiS (oprócz Czabańskiego także Joanna Lichocka i Elżbieta Kruk), a to wystarczająca większość. Za odwołaniem Jacka Kurskiego będzie też Juliusz Braun, zasiadający w RMN z rekomendacji PO. Czy poprze kandydaturę Czabańskiego na prezesa? – Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś spisał się na tym stanowisku gorzej od Jacka Kurskiego – odpowiada Braun. – Ponieważ jednak prezesa TVP powołuje rada, w której Czabański zasiada, musiałby on albo najpierw zrezygnować z miejsca w niej, albo głosować sam na siebie. Prawo takiego wariantu nie wyklucza, ale jest to niestosowne – zauważa Braun. Drugi scenariusz wydłużyłby sprawę, bo po rezygnacji Czabańskiego Sejm musi najpierw uzupełnić radę. – Żeby zostać prezesem TVP, musiałbym też zrezygnować z mandatu poselskiego. Proszę ten scenariusz między bajki włożyć – komentuje sam Krzysztof Czabański.

Przewodniczący RMN już raz (2 sierpnia ubiegłego roku) doprowadził do odwołania Kurskiego. Ale jeszcze tego samego dnia rada się z tego wycofała. Na Woronicza nikt nie miał wątpliwości, że to dzięki skutecznej interwencji prezesa telewizji u prezesa PiS.

Dziś pretekstu do zmiany szefa TVP nie trzeba szukać. W końcu czerwca wniosek o odwołanie Kurskiego złożył Paweł Kukiz, lider Kukiz’15, oburzony zamieszaniem wokół festiwalu w Opolu. – Rada jeszcze się tym wnioskiem nie zajęła, bo nie było posiedzenia – informuje Czabański. Na kiedy je zwoła? – Nie w lipcu, bo trwa sesja Sejmu. Może w sierpniu – odpowiada przewodniczący RMN. Pozostałych członków o posiedzeniu musi powiadomić tydzień wcześniej, ale w ważnych sprawach wystarczą dwa dni.

Oprócz odwołania w grę wchodzi zawieszenie prezesa TVP. Może to zrobić zarówno rada nadzorcza spółki, jak i minister kultury (stanowi walne zgromadzenie). Rada nadzorcza ma wtedy prawo delegować do zarządu kogoś ze swojego grona.

– Nie wydaje mi się, żeby istniał powód do radykalnych działań w sprawie prezesa telewizji – stwierdza Joanna Lichocka z RMN. – Poczekajmy na skutki reformy strukturalnej spółki i wyniki jesiennej ramówki – mówi.

Tymczasem prezes TVP wykonuje nerwowe ruchy kadrowe. Niedawno dyrektorem największej anteny (TVP 1) został szef TVP Kultura Mateusz Matyszkowicz – trzecia osoba na tym stanowisku, odkąd półtora roku temu Jacek Kurski zaczął rządzić na Woronicza. Kierująca od niedawna biurem programowym Agnieszka Dejneka miała troje poprzedników. Duże roszady zachodzą też w pionie informacji. Sytuację Kurskiego utrudnia kiepska kondycja finansowa TVP. Mogłaby ją poprawić reforma systemu abonamentowego, ale nowelizacja mająca go uszczelnić (przy udziale operatorów telewizji płatnej) utknęła na wakacje w sejmowej komisji kultury. Z kolei inny projekt szykowany w Ministerstwie Kultury, który wprowadzi 6–8 zł opłaty miesięcznej doliczanej do PIT i KRUS, ma obowiązywać dopiero od 2019 r. – jak zapowiedział wiceminister kultury Paweł Lewandowski w rozmowie z Radiem Maryja.

– Czabański byłby pewnie stabilniejszym prezesem, ale tą firmą trzeba po menedżersku zarządzać, z czego politycy chyba nie zdają sobie sprawy. Wydaje im się, że wystarczy zmienić ludzi, a od razu poprawią się program i finanse spółki – stwierdza nasz rozmówca z TVP. Zmiana prezesa pociągnęłaby za sobą czystki na kluczowych stanowiskach. O ile bowiem Kurskiego popiera bardziej umiarkowana część prawicy, to Czabański jest kojarzony ze środowiskiem "Gazety Polskiej". Prezes TVP nie odpowiedział na nasze pytania w tej sprawie.