Pustki w Radomiu. Ale jest nowa strategia

W ubiegłym roku z lotniska w Radomiu (Warszawa-Radom im. Bohaterów Radomskiego Czerwca 1976 roku) skorzystało jedynie 95 646 pasażerów. Po uruchomieniu wartego ponad 800 mln zł portu szacowano, że w 2025 roku będzie tu aż milion pasażerów. Prognozy rozminęły się z rzeczywistością. Mimo nowoczesnej infrastruktury i zapewnień właścicieli, Radom znajduje się w ogonie. "Walczy" z niewielkimi lotniskami jak Zielona Góra czy Olsztyn, mimo wcześniejszych zapewnień, że przejmie część ruchu z aglomeracji warszawskiej.

Reklama

Decyzję o całkowitej przebudowie lotniska podjęto za czasów rządów PIS. Przedstawiciele obecnej koalicji mówili wtedy o zmarnowanych pieniądzach. Nowe władze Polskich Portów Lotniczych zleciły audyt rozbudowy, a sprawa trafiła do prokuratury. W tle potencjalny zarzut narażenia państwowej firmy na straty.

Od kilku miesięcy trwa próba ratowania lotniska Warszawa-Radom. Jak przyznał Marcin Danił, prezes spółki PPL, właściciela portu, opracowano nową strategię. – W pierwszym, pięcioletnim etapie chcielibyśmy osiągnąć poziom 150–200 tys. pasażerów. Docelowo mówimy o ok. 300 tys. – to nasz "sufit" – powiedział "Dziennikowi".

Reklama

Zmiany są konieczne, bo lotnisko – poza fatalnymi wynikami przewozowymi – notuje także duże straty finansowe. W 2024 roku było to ponad 60 mln zł, a w tym roku (oficjalne dane nie są jeszcze znane) szacuje się, że będzie to ok. 40-42 mln zł. Właściciel, czyli PPL, zdaje sobie sprawę, że Radom szybko nie wyjdzie na prostą, ale stara się minimalizować straty.

Czartery i tanie linie na ratunek

– Ruch czarterowy i operacje tanich linii lotniczych to dwa podstawowe elementy filaru pasażerskiego tego portu, które spółka będzie rozwijać w kolejnych latach. Spółka dysponuje narzędziami do zachęcania przewoźników do operowania z lotniska, takimi jak współpraca marketingowa, nie posiada natomiast żadnych prawnych ani operacyjnych narzędzi do nakazania przeniesienia części ruchu do Radomia. Jest to bowiem jednostronna decyzja przewoźników i touroperatorów, którzy biorą pod uwagę m.in. popyt w regionie, wyniki sprzedaży, rentowność, dostępność floty czy warunki operacyjne – tłumaczy Maciej Lasek, wiceminister odpowiedzialny za lotnictwo, w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich.

Podział ruchu na Mazowszu

Nie oznacza to jednak, że ministerstwo zrezygnowało z ustawowego podziału ruchu. Pomysł ten jest dyskutowany od lat. Polega na czasowym nakazaniu przeniesienia niektórych lotów do innych portów. W tym przypadku chodzi o transfer z Lotniska Chopina do Radomia lub Modlina. Podobne rozwiązania stosowano w przeszłości m.in. w Paryżu i Mediolanie.

Od lipca ubiegłego roku Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad decyzją w tej sprawie, jednak po jej przygotowaniu zgodę musi wydać także Komisja Europejska. Podział warszawskiego ruchu lotniczego mogą storpedować przewoźnicy, dlatego – jak ustalił "Dziennik" – ministerstwo nie chce na razie podawać ostatecznych kryteriów.

Kto będzie latał z Radomia?

W sezonie letnim, który trwa od 29 marca do 24 października, w Radomiu zaplanowano 524 operacje pasażerskie (starty i lądowania). Największym operatorem będzie Wizz Air, który poleci do Larnaki, Burgas i Tirany.

Poza tym połączenia z Radomia zrealizuje LOT: do Prewezy, Rzymu oraz czarterowe do Antalyi. Czartery do tureckiego kurortu przygotowały także Mavi Gök Airlines oraz Enter Air. Gdyby wszystkie samoloty były wypełnione, dałoby to ruch w sezonie letnim na poziomie 110 tys. pasażerów.

Jak zaznacza Maciej Lasek, PPL nadal prowadzi rozmowy z przewoźnikami i touroperatorami, by zwiększyć liczbę połączeń.

– W segmencie przewozów czarterowych rozmowy dotyczą współpracy z podmiotami oferującymi wyjazdy wypoczynkowe do Europy oraz państw północnej Afryki. Podstawowym elementem tej współpracy są zachęty handlowe kierowane do przewoźników i touroperatorów, w tym współpraca marketingowa oraz korzystniejsze stawki opłat lotniskowych niż na Lotnisku Chopina w Warszawie – zapewnia wiceminister.

Poza Grecją i Turcją możliwe jest uruchomienie połączeń do Egiptu (Hurghada) oraz kolejnych miast w Turcji i Grecji. Lasek twierdzi, że przewoźnicy wykazują „gotowość do dalszego rozwijania oferty w zależności od wyników sprzedaży, a także sytuacji rynkowej i geopolitycznej”.

Port ma skorzystać na trudnej sytuacji Lotniska Chopina, gdzie brakuje już wolnych slotów, o które zabiegają przede wszystkim linie czarterowe. W Radomiu jest ich pod dostatkiem.