Koniec węzłów przesiadkowych w Zatoce Perskiej?

Dwa lotniska w krajach leżących nad Zatoką Perską obsługiwały większość ruchu przesiadkowego z Polski do Azji. Chodzi o Dubaj (DXB) w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – hub m.in. linii Emirates – oraz Dohę (DOH), siedzibę linii Qatar Airways.

Reklama

Po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie loty najpierw zawieszono, a następnie częściowo wznowiono. Wokół wznowienia połączeń pojawiło się sporo kontrowersji. Polski MSZ apeluje, by ze względów bezpieczeństwa nikt w ten rejon nie latał. Jednak, jak ustalił "Dziennik", samoloty z Polski nie startują puste.

Mimo to ruch zdecydowanie się zmniejszył. Wiele linii rozważa całkowitą rezygnację z połączeń do Polski. To oznacza, że pasażerowie udający się do Azji – korzystający (przed wojną) z wygodnych przesiadek na Bliskim Wschodzie – muszą zmienić plany.

Reklama

Qatar wycofał się z Polski. Na zawsze?

„Z powodu zamknięcia przestrzeni powietrznej Kataru, z przyczyn od nas niezależnych, wszystkie loty Qatar Airways muszą odbywać się ograniczoną liczbą zatwierdzonych tras, zwanych wyznaczonymi bezpiecznymi korytarzami powietrznymi” – poinformował przewoźnik 23 marca.

Wskazano też lokalizacje, do których – nieregularnie – samoloty Qatar Airways będą latać. Na liście zabrakło Warszawy. Początkowo samoloty miały latać do stolicy Polski raz na kilka dni. Ostatecznie przewoźnik zawiesił połączenia co najmniej do 15 kwietnia.

Nie jest powiedziane, że przewoźnik wróci do Warszawy. Obecnie lotnisko Hamad może obsługiwać ok. 20 proc. ruchu sprzed wojny. Sytuacja związana z nalotami wciąż jest skrajnie niebezpieczna dla linii. Mimo to Qatar wraca m.in. do Berlina, Londynu czy Paryża. W sumie będzie obsługiwać 13 regularnych połączeń z Europą – mniej więcej o połowę mniej niż wcześniej.

LOT zawiesza połączenia do Dubaju

Narodowy przewoźnik już wcześniej zapowiedział, że odwoła wszystkie połączenia do Dubaju co najmniej do 28 marca. Najprawdopodobniej LOT także w kolejnych miesiącach zdecyduje się na rezygnację z połączeń do Emiratów Arabskich.

Przewoźnik opiera się na rekomendacjach EASA, czyli europejskiej agencji lotniczej wydającej komunikaty bezpieczeństwa. Obecny, dotyczący Zatoki Perskiej, wygasa 28 marca, ale niemal na pewno zostanie przedłużony.

LOT zawiesił też inne połączenia do państw regionu:

  • do Rijadu (RUH) do 30 kwietnia,
  • do Tel Awiwu (TLV) do 31 maja,
  • do Bejrutu (BEY) od 31 marca do 30 kwietnia.

Co z Emirates, Etihad, flydubai i Air Arabia?

Linie Emirates latają z Warszawy do Dubaju raz dziennie. Przewoźnik realizuje skrócony rozkład lotów obowiązujący jedynie do 28 marca. Zdarza się jednak, że połączenia są odwoływane. Emirates na razie zapowiada, że pod koniec miesiąca wróci do normalnych operacji.

Sytuacja może się zmienić z dnia na dzień. Jak poinformował "Wall Street Journal", jedna z maszyn należących do floty Emirates (Airbus A380) została uszkodzona podczas irańskich nalotów. Do zdarzenia doszło na płycie lotniska – samolot stał pusty.

Swoje połączenia ograniczyła Air Arabia. Tani przewoźnik do 16 kwietnia odwołał wszystkie połączenia z Lotniska Chopina i z Krakowa do Szardży. Z lotniska w Modlinie pierwsze samoloty mają odlecieć dzień później – 17 kwietnia. Wszystko może się jednak zmienić.

Plany zmienił też Etihad, który kursował do Abu Zabi (ZEA). Przewoźnik przebazował samolot, który przez wiele dni stał na płycie w Warszawie. Wrócił on do swojego hubu pusty. W systemie sprzedażowym na razie nie ma połączeń z Polski. Pod znakiem zapytania stoi też – zapowiadane na kwiecień – uruchomienie lotów z Krakowa.

Kraków traci na wojnie?

Wciąż lata flydubai. Raz dziennie operuje na trasie Warszawa–Dubaj, a od 30 marca chce wrócić do Krakowa. To port w drugim największym polskim mieście obsługiwał najwięcej połączeń z krajami Zatoki Perskiej. Obecnie zostały one wstrzymane.

– Jesteśmy w stałym kontakcie z przewoźnikami, ale to oni oceniają poziom bezpieczeństwa w regionie i do nich ostatecznie należy decyzja o wznowieniu lotów. Mamy nadzieję, że wraz z sezonem letnim sytuacja się ustabilizuje i uda się zrealizować tegoroczne plany – odpowiada "Dziennikowi" Monika Chylaszek, rzeczniczka prasowa Kraków Airport.