Polacy jeżdżą najszybciej. To nie powód do dumy

Znamy wyniki europejskiego badania bezpieczeństwa. Polska wypada w nim fatalnie. Na tle wielu krajów, nie tylko "starej UE", wypadamy źle, jeśli chodzi o przestrzeganie ograniczeń prędkości. Najgorzej jest w terenie zabudowanym, choć także na drogach szybkiego ruchu "królujemy", jeśli chodzi o średnią prędkość.

Reklama

Raport opracowany przez Instytut Transportu Samochodowego objął aż 877 219 pojazdów badanych od kwietnia do czerwca 2024 roku. Został udostępniony pod koniec ubiegłego roku, a jako pierwszy zwrócił na niego uwagę portal brd24.pl.

Pomiary prowadzono w 80 miejscach w Polsce, rozłożonych równomiernie w każdym województwie, a następnie zestawiono je z rezultatami osiągniętymi przez szesnaście innych krajów UE (zabrakło w nim m.in. Danii, Niemiec i Francji). Co z niego wynika?

Mamy szybkie drogi, ale to nam nie wystarcza

Reklama

W Polsce mamy już 5,5 tys. km dróg szybkiego ruchu (w tym autostrad). W ciągu ostatniej dekady, pod względem długości takich tras, wyprzedziliśmy Grecję, Holandię czy Wielką Brytanię. Wciąż jednak mamy wiele do zrobienia, jeśli chodzi o bezpieczeństwo – tu nadal jesteśmy w ogonie.

Co trzeci kierowca w Polsce przekracza ograniczenia na autostradzie (36,9 proc.). Średnia prędkość na takich drogach wyniosła 134,9 km/h. Choć to wynik teoretycznie poniżej limitu (140 km/h), należy wziąć pod uwagę, że w badaniu uwzględniono także ciężarówki i autobusy, które nie są w stanie osiągnąć takich prędkości. Po ich odliczeniu średnia byłaby wyższa.

Badanie prędkości samochodów Badanie prędkości samochodów / Materiały prasowe / Europejskie badania w celu wyznaczenia wskaźników efektywności działań w obszarze bezpieczeństwa ruchu drogowego

Gorzej wyglądają dane dotyczące dróg ekspresowych. W tym przypadku aż 64,2 proc. kierowców w Polsce przekracza dozwoloną prędkość. Średnio jeździmy 127,9 km/h, choć ograniczenie wynosi maksymalnie 120 km/h. Podobnie jak w przypadku autostrad, do średniej wliczają się też pojazdy ciężarowe i autobusy.

Europa nam odjeżdża

W Europie gorszy wynik odnotowano jedynie w Holandii, gdzie ograniczenie na autostradzie wynosi 100 km/h. Choć kierowcy jeżdżą tam wolniej niż Polacy (średnio 106,1 km/h), to aż dwóch na trzech przekracza dozwoloną prędkość.

Polska nieznacznie ustępuje jedynie Czechom w kategorii szybkich autostrad (z limitem 130–140 km/h) oraz – w większym stopniu – Holandii w kategorii wolniejszych tras. Nie zmienia to jednak faktu, że jeździmy najszybciej w Europie.

"Analiza średnich prędkości samochodów osobowych wykazała, że w Polsce zarówno na autostradach, jak i na drogach ekspresowych średnie prędkości są najwyższe i wynoszą odpowiednio 135 km/h na autostradach i 128 km/h na drogach ekspresowych" – czytamy w raporcie.

Z badania wynika również, że aż 86,7 proc. kierowców ciężarówek w Polsce przekracza dozwoloną prędkość.

Prawdziwy problem: teren zabudowany

Największy problem dotyczy miast. W badaniu pokazującym prędkość w obszarze zabudowanym aż 77 proc. samochodów w Polsce przekroczyło dozwoloną prędkość. To plasuje nasz kraj na ostatnim miejscu w UE. Kolejne miejsca, licząc od końca, zajmują:

  • Litwa – 69 proc.
  • Słowenia – 63,3 proc.

W pozostałych krajach wyniki są znacznie lepsze.

Średnia prędkość w miastach, gdzie zazwyczaj obowiązuje ograniczenie do 50 km/h (a czasem niższe), wyniosła 59,8 km/h. To znacznie więcej, niż powinna. Warto podkreślić, że nie były to jednostkowe przypadki – zbadano aż 64 tys. samochodów w dwudziestu punktach na terenie całego kraju.

Według danych Policji za 2024 rok aż 70 proc. wypadków w Polsce dochodzi właśnie w terenie zabudowanym. Główną przyczyną tych zdarzeń jest – tu nie będzie zaskoczenia – nadmierna prędkość.

***

Źródło: Za polską część projektu „Europejskie badania w celu wyznaczenia wskaźników efektywności działań w obszarze bezpieczeństwa ruchu drogowego” odpowiadał zespół: Dąbrowska-Loranc M., Jankowska-Karpa D., Skoczyński P., Zielińska A.