Wiosną TVN stawia na program rozrywkowy, którego uczestnicy będą poddawani hipnozie. Skąd ten pomysł?

Program "Hipnoza" to nasza żartobliwa odpowiedź na podejrzenia, że nie wiadomo, jak to robimy, ale wpływamy na różne rzeczy, które dzieją się na rynku i oczywiście na widzów. To jest bardzo wymagający format, ponieważ nie wszyscy są podatni na hipnozę. . Dlatego casting jest w tym wypadku najważniejszym elementem programu. Widziałem pierwsze odcinki i muszę przyznać, że naprawdę dobrze to wszystko wygląda. Jestem przekonany, że w sobotnie wieczory nasi widzowie będą mieli na antenie TVN fajną rozrywkę, która dostarczy im mnóstwo uśmiechu. "Hipnoza" to program, który najlepiej oglądać w dużym gronie, bo wówczas zabawa będzie jeszcze lepsza.

To kolejny znak naszych czasów, że widza trzeba coraz bardziej zaskakiwać, szokować?

Ten format nie jest szokujący, ale bardzo zabawny. Na rynku było kilkanaście formatów opartych na hipnozie, ale większość z nich była- szczerze powiedziawszy - taka sobie. Ja czekałem na taki, który nas rozbawi. Doczekałem się. Taki program, który obejrzało 5 mln widzów, zrobiło BBC.

Co ma w sobie takiego, czego te inne nie miały?

Jest przyjazny dla człowieka i pokazuje możliwości naszego umysłu. Po nagraniach uczestnicy oglądają to razem z nam, mając przy tym niemało śmiechu. Jeżeli jest jakaś uwaga z ich strony, że ktoś nie chce, aby widzowie oglądali takie jego zachowanie, to tego nie ma. To oznacza, że mają wpływ na to, co jest w programie. Reżyser oczywiście też, bo to on wybiera ciekawsze smaczki. Ogląda się to naprawdę rewelacyjnie.

Dlaczego pan skłóca gwiazdy swojej stacji?

Które?

Najpierw konflikt między Agnieszką Szulim i Joanną Krupą, potem Małgorzata Rozenek i Kuba Wojewódzki? Mówi się, że to pana sprawka…

To wynik zainteresowania mediów, które żyją takimi plotkami. Gdyby nie one, nie byłoby o tym mowy, bo też nic takiego się między tymi osobami nie dzieje. Oczywiście jak jest wielka rodzina, taka jak TVN i kilkadziesiąt gwiazd, to kiedyś zawsze ktoś komuś nadepnie na odcisk, ale ja nie mam w tym żadnego interesu. Naprawdę (śmiech)! Po co miałbym to robić?

A chociażby po to, żeby podnieść oglądalność.

Raczej klikalność, bo jak portale czy kolorowe gazety o tym napiszą, to jest zainteresowanie. Oglądalność jest, gdy się trafia z dobrym programem do właściwej publiczności. Gdyby nie tabloidy, to nikt nie słyszałby o takich historiach. Co więcej, wiem że Joasia i Agnieszka są umówione na kawę.

Portale, o których pan mówi, rozpisują się, że Agnieszce Szulim zasugerowano, aby na jakiś czas nie pokazywała się na salonach.

To są właśnie te kolejne plotki. Ona ciągle się pokazuje, prowadzi nasze programy. Nic takiego nie ma miejsca. Agnieszka to jedna z naszych czołowych gwiazd.

Widział pan "Koronę królów"?

Oglądam ją regularnie i bardzo mi się podoba. Telewizja Publiczna powinna nadawać takie seriale, w których jest dużo wątków edukacyjnych. Dlaczego duża telenowela, która jest umieszczona w historii, ma być zła? Oglądam prawie każdy odcinek, a jak nie mogę obejrzeć, to czekam na powtórki.

Co pana zdaniem jest w niej dobrego?

Nie mieliśmy jeszcze takiej telenoweli na rynku. To powinna robić właśnie Telewizja Publiczna. Fajnie, że tak się dzieje.

A TVN wróci do serialu historycznego?

Nasza widownia oczekuje od nas innych produkcji. Poza tym mamy już w ramówce dwa doskonałe seriale: "Drugą szansę" oraz "Diagnozę", nie ma sensu wprowadzać kolejnego. Trzeba również pomyśleć o innych formatach i gatunkach telewizyjnych dla których trzeba znaleźć odpowiednie miejsce na antenie. Aktorki, które grają w naszych czołowych serialach, czyli Małgorzata Kożuchowska i Maja Ostaszewska, przebijają się przez ekran jak strzały. Uważam, że nie ma takiego drugiego serialu na rynku jak "Diagnoza". Maja z Woronowiczem rozłożyli wszystkich na łopatki, grają świetnie. Ten serial jest o czymś. Ma mocną historię, która przekonała widzów.

Jest jakiś format, do którego stacja będzie chciała wrócić?

Nie będziemy się pchali do historycznych tematów, bo tam już wszyscy stoją w kolejce. Próbujemy robić to, czego według naszych badań, oczekuje widownia. Jesteśmy stacją komercyjną, więc musimy postępować trochę inaczej.

Widowisko "Fabryka Patriotów!", które TVN przygotował wspólnie z kabaretem Pożar w Burdelu, to odpowiedź na "Ucho Prezesa"?

Nie. Start każdej naszej ramówki to także mała satyryczna torpeda.Cieszę się, że udało się nam porozumieć w sprawie terminu, bo ekipa "Pożaru" ma co robić. Łatwo nie było, ale myślę, że będzie to bardzo efektowne rozpoczęcie ramówki.

Będzie o polityce?

Jak zawsze - między życiem a polityką.

Obok "Hipnozy" drugą nowością jest reality-show "Iron Majdan". Skąd pomysł, aby właśnie państwo Majdanowie udali się w podróż, w której czekają ich liczne wyzwania, jak gala wrestlingu w Las Vegas albo ucieczka z bezludnej wyspy?

To jeden z ciekawszych programów, które stacja produkuje, reagując na dziejące się wydarzenia. Ludzie ich kochają, że oni nawzajem się kochają, są za sobą. 90 proc. kobiet podziwia Radka za jego wytrzymałość, za to, że nie ponoszą go nerwy, że odpuszcza. To historia pary, która trochę jakby wyskoczyła z kapelusza. Małgosia solo jest kompletnie innym projektem telewizyjnym, zaś Radek bez niej dość powściągliwy. Ale razem stanowią torpedę.

Skoro wspomniał pan o serialu "Druga szansa", to nie mogę nie zapytać o to, co nurtuje wielu widzów. Czy grany przez Jacka Braciaka prezes stacji, dla której pracuje Borecka, był wzorowany na panu?

Nie. Gdybym to był ja, to on zostałby do końca, a tak już zdążył zniknąć (śmiech).