Jedzenie niedopieczonego mięsa z grilla może się skończyć groźną chorobą - alarmują mikrobiolodzy. Z roku na rok rośnie liczba zakażeń "importowanymi" zza oceanu bakteriami Yersinia. W tym roku wykryto już ponad kilkadziesiąt przypadków zakażenia.

Yersinia enterocolitica - bo tak zowie się nieproszony gość - to bakteria, która niedawno występowała jedynie w Ameryce Południowej i Północnej. Jednak w 2004 roku wykryto u nas dwa przypadki zakażenia. Od tego czasu zachorowań jest coraz więcej.

Bakteriami najczęściej można zarazić się, jedząc surowe lub niedogotowane mięso wieprzowe. Dlatego urządzając letnie gillowanie trzeba pamiętać, aby specjały na grillu piec długo - tak, by nie były krwiste. Karkówka może być pełna pałeczek Yersinia, nawet jeśli wcześniej była przechowywana w lodówce. Bakterie mnożą się w żywności nawet w temperaturze czterech stopni Celsjusza.

Jak rozpoznać objawy zakażenia? Na początku przypomina zwykłe zatrucie pokarmowe. Pojawia się biegunka, gorączka i bóle brzucha. Często bóle brzucha tak bardzo przypominają objawy zapalenia wyrostka robaczkowego, że lekarze decydują się operować chorego. Najgroźniejsza jest jednak następująca u niektórych osób reakcja układu odpornościowego. To autoimmunoagresja. Organizm rozpoznaje własne tkanki jako obce i zaczyna z nimi walczyć.

Groźnym następstwem zakażenia może być też zapalenie stawów, spojówek lub cewki moczowej. Może się pojawić rumień guzowaty - bolesne owrzodzenie skóry. A przykre objawy mogą się utrzymywać nawet kilka lat.