W ten sposób wydawcy słynnej Britanniki chcą sprawić, by prezentowane w niej informacje były jak najbardziej bieżące i na czasie. Zaznaczają jednak, że nie zamierzają umożliwić aktualizowania encyklopedii szerokiej rzeszy osób, tak jak to jest w przypadku Wikipedii, w całości tworzonej przez społeczność internautów.

- Nie zrzekamy się naszej odpowiedzialności jako wydawców lub nie grzebiemy jej w panującej obecnie modzie na „mądrość tłumów" – przyznał Jorge Cauz, prezes Encyclopaedia Britannica w firmowym blogu.

- Wierzymy, że tworzenie i dokumentowanie wiedzy jest procesem wspólnym, ale nie demokratycznym.

W swoim nowym przedsięwzięciu Britannica zamierza korzystać głównie z pomocy ekspertów, którzy już wcześniej współpracowali przy tworzeniu leksykonu. W tworzeniu encyklopedii będą też mogli brać udział wybrani czytelnicy. Będą oni mogli tworzyć własne wpisy, które zostaną umieszczone na internetowej stronie. Oczywiście opublikowane zostaną jedynie zweryfikowane notki, które potem otrzymają znak „Sprawdzone przez Britannicę", który będzie je odróżniał od notek stworzonych przez ekspertów.

Obecnie Britannica testuje nowy system na wersji beta Britannici Online.