Sejmowa komisja śledcza do wyświetlenia tajemnic morderstwa Krzysztofa Olewnika to jeden z bardziej niefortunnych wspólnych pomysłów świata polityki i mediów. A opinia premiera, który przewrócił do góry nogami stanowisko PO i urealnił plan jej powołania bierze się z przyczyn oportunistycznych.

Donald Tusk najwyraźniej uznał, że jeśli jego partia zablokuje komisję, to za niedługi czas on sam będzie musiał odpierać fałszywe, ale nieźle wyglądające zarzuty PiS, iż chroni ukrytych morderców . Rozumiem te przyczyny nie podzielając wniosku. Ale tym razem nie mają także racji ci dziennikarze - skądinąd bliscy mi w idealistycznym pojmowaniu polityki - którym marzy się jakieś wielkie ponadpartyjne katharsis, odświeżające zatęchły klimat polskiej polityki i wnoszące doń na powrót ideę naprawy państwa. Powtórki rzeczy wielkich są parodiami, a afery Rywina i Olewnika mają odmienną naturę.

Pisząc to wiem, że odkąd zdanie zmienił nawet minister Paweł Graś, jestem pewnie ostatnim Polakiem, którego nie ogarnął w tych dniach śledczo-komisyjny entuzjazm. Trudno. Własny rozum czasem domaga się zaakceptowania stanu odrębności .Najpierw - co niby wszyscy wiedzą - nic w sprawie samej instytucji komisji śledczej ostatnimi czasy się nie zmieniło. W czasie gdy parlament został pozbawiony politycznej podmiotowości, a wszyscy posłowie , z marszałkiem włącznie, są szeregowymi żołnierzami swoich liderów -- nie ma miejsca na sensowną komisję śledczą. Nie ma żadnych powodów, aby uważać inaczej. Wnioski posłów PiS w sprawie afery Olewnika podyktuje Kaczyński i będą one służyć kampanii prezydenckiej jego brata. A wnioski posłów PO ktoś z dworu Tuska, tak by przyspieszyły depisyzację Polski. Nie należy żyć złudzeniami.

Ale z tą komisją sprawa jest poważniejsza. Wbrew temu , co napisano - także na łamach DZIENNIKA -nie przedstawiono dotąd najmniejszej poszlaki, że z aferą Olewnika należałoby łączyć postaci ze szczytów polityki, administracji albo nawet politycznie aktywnych kręgów biznesu. Już same nazwy miejscowości i gangsterskie ksywki , jakie przewijają się przez tę sprawę pozwalają wyrobić sobie pogląd na jej naturę. Drobin, Sierpc, Nowy Dwór, Maków Mazowiecki - to jest scena afery. Żaba, Bokser, Rudy - po jednej stronie, a duży północno-mazowiecki biznes mięsny po drugiej - to protagoniści. Polską zatrząsł niespodziewanie brutalny prowincjonalny gang, posiadający zapewne na terenie Mazowsza siatkę wpływów, możliwości i kontaktów. Nie tylko nie ma ustrojowego powodu, aby parlament wyręczał rząd i podległe mu agendy w zniszczeniu prowincjonalnego gangu i sieci jego powiązań. Więcej. Parlament nie ma do tego narzędzi. Wystarczy mieć trochę wyobraźni, aby zobaczyć przesłuchanie skazanego na wiele lat gangstera , doprowadzonego teraz na salę kolumnową przed oblicza skłóconych posłów PO i PiS. Chyba nikt nie ma złudzeń co ów delikwent powinien tam zrobić, jeśli do końca swoich dni chce być królem więzień i bohaterem więziennej legendy. Ta wiązanka gestów i wyrażeń przejdzie także do historii parlamentaryzmu. Nikt nigdy w demokratycznym świecie nie wymyślił jeszcze czegoś podobnego. I trudno doprawdy wymyślić coś , co bardziej ośmieszyć może nasze państwo.

Czego winna żądać opozycja, jeśli chce istotnie zmobilizować rząd do wykrycia i ujawnienia tajemniczych wpływów mazowieckiego gangu? Raportu z odpowiedziami na proste pytania. Kto poniósł odpowiedzialność za kradzież samochodu mazowieckiej policji wraz z całością akt sprawy Olewnika? Kogo wydalono z policji za celowe niesprawdzenie najważniejszych śladów porwania (telefonów, odcisków palców, wiarygodnych donosów etc.)? Kto kazał policjantom niezarejestrować numerów banknotów przekazanych porywaczom i co z tym kimś się dzieje dzisiaj?

Na te i dalsze podobne pytania odpowiedź musi znać z urzędu Minister Spraw Wewnętrznych Grzegorz Schetyna. I dopiero po takim raporcie logicznie można się zastanawiać, czy i jakiemu dalszemu badaniu powinny być poddane stosunki w tym resorcie. Bo prawdziwym oskarżonym w aferze Olewnika jest przecież mazowiecka policja. Tyle, że jak często w polityce bywa, kowal jest winien, a cygana powiesili.