Na razie nie widzę potrzeby żeby komisja śledcza zajmowała się sprawami związanymi z porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika. My chcemy tę historię wyjaśnić, a nie robić wokół niej kolejną polityczną szopkę. A niestety każda kolejna komisja śledcza w taką szopkę może się przerodzić.

W tej sprawie minister Ćwiąkalski podjął bardzo konkretne działania. Wszystkie ewentualne nieprawidłowości są dziś badane przez zespół prokuratorów z Gdańska specjalizujących się w przestępczości zorganizowanej. Wyświetlane są wątpliwości w działaniach prokuratury, policji i wszystkich innych organów, które brały udział w tej sprawie. Trzeba więc dać szansę i czas, by ten zespół mógł zakończyć pracą i przedstawić wnioski. Warto dodać, że istnieje również mieszany zespół prokuratorsko- policyjny, który pracuje nad tym śledztwem, więc nie jest tak, że sprawę uznaliśmy za zamkniętą i schowaliśmy akta do szafy.

Gdyby rzeczywiście nic się nie działo, gdyby organy państwa czy Ministerstwo Sprawiedliwości nic w tej sprawie nie robiły, wówczas być może byłoby uzasadnione powołanie komisji śledczej. Tak jednak nie jest. Na dojście do konkluzji potrzeba jeszcze czasu. Dopiero w połowie zeszłego roku sprawę przeniesiono do prokuratury w Gdańsku - po to właśnie, by oddalić podejrzenia o ewentualne lokalne powiązania - a wszystko toczy się pod nadzorem Prokuratury Krajowej. Jestem więc spokojny o efekty tych działań.