W dojrzałej demokracji taka afera nagraniowa jak w Polsce zakończyłaby się dymisją rządu - uważa dr Piotr Wawrzyk z Katedry Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Gdyby to była jakakolwiek demokracja tak zwana zachodnia to jedynym problemem byłoby tylko to, kiedy premier ma odejść, złożyć dymisję czy zostać odwołany - podkreśla ekspert. Jego zdaniem, obecne przesilenie powinno się zakończyć odwołaniem całego rządu i w bardzo krótkiej perspektywie nowymi wyborami.

Dr Wawrzyk dodaje, że siłą Donalda Tuska jest przede wszystkim słabość opozycji, która nie jest w stanie działać razem. Zdaniem Wawrzyka, scenariuszem, który godziłby wszystkie poglądy i propozycje opozycji byłoby stworzenie nowego rządu technicznego, powołanie komisji śledczej, która zajęłaby się wyjaśnieniem nagrań i przeprowadzenie nowych wyborów parlamentarnych razem z samorządowymi.

Według eksperta, cała nadzieja na rozwiązanie kryzysu rządowego w prezydencie Bronisławie Komorowskim, który dziś o nagraniach opublikowanych przez "Wprost" ma rozmawiać z wicepremierem i szefem PSL Januszem Piechocińskim. Te rozmowy powinny doprowadzić do tego, aby powstał nowy rząd w ramach tej samej koalicji, ale z nowym premierem i w maksymalnie zmienionym składzie osobowym - uważa dr Wawrzyk.

Dzisiejszy "Wprost" zamieszcza stenogramy rozmów między innymi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Miał on w rozmowie z byłym ministrem finansów Jackiem Rostowskim stwierdzić, że polsko-amerykański sojusz jest nic niewarty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Wśród osób nagranych znajdują się też między innymi: minister spraw wewnętrznych, były wicepremier i minister finansów, szef NBP i prezes PKN Orlen.

ZOBACZ TAKŻE: Tusk: Nie będzie konsekwencji za wulgarny język>>>