Oficerowie WSI wystawią Macierewiczowi pomnik
Antoni Macierewicz zrobił ostatnio wiele osobliwych rzeczy. Organizował ekspresowe kursy dla oficerów kontrwywiadu - kończyły się egzaminem, a zdawać go można było za pomocą faksu. Opisał wielką operację służb specjalnych, która toczyła się w Afganistanie - ułatwiając tym samym identyfikację agentów i oficjeli afgańskich działających na rzecz Polski - pisze w DZIENNIKU publicysta Paweł Reszka.
- Aneks o WSI to wielki ból głowy prezydenta
- Wałęsa: Macierewicz oskarża Kaczyńskich
- Macierewicz tropi kolejną grupę przestępczą
- Agenci przeszukują domy ludzi Macierewicza
- Rząd daje podwyżki agentom
- Prezydent: Nie mam czasu na aneks o WSI
- Petelicki: Nasi generałowie nie umieją dowodzić
- Tak handlowano aneksem Macierewicza
- PO chce odwołać kolegę Macierewicza
- Prokuratura odmawia Macierewiczowi
- Prezydent i trzech ministrów przed trybunał
- Więzienne rozgrywki polityków
- Macierewicz broni raportu przed prezydentem
- "Tajny aneks Macierewicza wywoła skandal"
- Dwie osoby zatrzymane w aferze z raportem o WSI
- Minister w zmowie z właścicielami TVN?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Maciertewicz ujawnił nazwiska dziesiątków oficerów WSI pracujących ciągle za granicą. Pomówił innych o patologiczne związki ze służbami, czego, jakoś nie potrafił udowodnić.
Inny spaliłby się ze wstydu. Ale Antoni Macierewicz bryluje. Nie on jest winny, ale spiskujące przeciw niemu media i obca agentura. O naszym wczorajszym tekście powiedział "popłuczyny i bubel".
Prawda jest taka, że bez specjalnej przesady to raport Antoniego Macierewicza o WSI można by nazwać popłuczynami i bublem. Popłuczynami, bo afery, które w nim opisał, w dużej części przed nim, opisali już dziennikarze. Bublem, bo umieścił w nim wielu niewinnych ludzi.
Ale mniejsza o Macierewicza, bo on się nie zmieni. W dodatku ustawił się bardzo wygodnej pozycji. Pisze raport o WSI, ale to nie on, a prezydent odpowiada za jego treść. Pomawia w nim ludzi o związki z WSI, ale to minister obrony narodowej Bogdan Klich będzie ich przepraszał, a odszkodowania zostaną wypłacone z naszych podatków.
Problem ma Lech Kaczyński, który powinien autoryzować swoim podpisem nowe dzieło ministra – aneks do raportu. Ewidentnie widać, że prezydent nie ma ochoty niczego ujawniać. Ociąga się z tym od pięciu miesięcy, co samo w sobie jest już recenzją dokonań Macierewicza.
Lech Kaczyński ma dylemat. Podpisać i wystawić się na powszechną krytykę? Czy nie podpisywać, i narazić się na to, że Macierewicz trzaśnie drzwiami, i nazwie głowę państwa obrońcą układu? Kto jest czyim zakładnikiem w tej rozgrywce? Prezydent staje przed trudnym wyborem i tylko on za niego odpowiada – sam zresztą tego chciał, bo to on zaproponował takie rozwiązanie prawne.
Jest jednak sprawa, za którą Antoni Macierewicz odpowiada osobiście, i tej odpowiedzialności nie uniknie. Swoimi działaniami kompromituje proces rozliczania się z tajnymi służbami PRL i III RP. Święcie wierzy w swoją rację, nie dostrzega błędów, które sprawiły, że stał się tych rozliczeń największym wrogiem. Po spektakularnych akcjach Macierewicza nikt już nie uwierzy w żaden układ. Stare służby mogą być mu za to wdzięczne.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!