Dziennik Gazeta Prawana logo

Petelicki: Nasi generałowie nie umieją dowodzić

17 listopada 2008, 14:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Fakt, że brakuje ochotników do armii, w ogóle mnie nie dziwi. Ci potencjalni ochotnicy nie mają przecież przyjść do armii pokojowej. Oni muszą mieć pewność, że będą dobrze dowodzeni. Tymczasem sprawa Nangar Khel pokazała, że polscy generałowie w większości nie potrafią dowodzić w walce - mówi DZIENNIKOWI generał Sławomir Petelicki, pierwszy dowódca GROM.

Wokół uzawodowienia armii toczy się właśnie bitwa. Po jednej stronie barykady jest premier Donald Tusk, który jest zdeterminowany i powiedział, że "koniec z malowaniem trawy na zielono". Razem z nim jest minister Bogdan Klich, który chciałby zrobić to, co mówi premier.

Ma jednak ogromny ciężar u szyi, prawdziwy kamień młyński. Po drugiej stronie barykady jest bowiem wojskowy beton, na czele którego stoi generał Czesław Piątas, były szef sztabu, który zawsze był przeciwnikiem armii zawodowej i głosił ten sprzeciw publicznie. On jako szef sztabu odpowiada za to, że w 2003 roku 105 żołnierzy do Afganistanu przygotowywano rok. Po stronie Piątasa jest zastępca szefa sztabu generalnego, generał Mieczysław Stachowiak, który na komputerowych ćwiczeniach NATO-wskich we Francji jednego dnia stracił 90 procent żołnierzy.

Po stronie premiera i ministra jest jest szef sztabu generalnego, generał Franciszek Gągor, który jest mądrym człowiekiem i chciałby uzawodowienia armii. Ale on jest w mniejszości.

W tym momencie toczy się o batalia i naprawdę nie wiadomo, kto zwycięży. Piątas i Stachowiak to są jedynie liderzy ruchu przeciwników zawodowej armii. Należy do niego większość generałów, którzy są kompletnie nieprzygotowani do nowej sytuacji.

Żeby doprowadzić do uzawodowienia armii, trzeba by się było zdecydować na cięcia w wojsku. Minister Klich musiałby się zdecydować na zmianę. Postawić na młodych ludzi, którzy ukończyli zachodnie akademie wojskowe. Oni potrafili by tę operację przeprowadzić. Piątas ze Stachowiakiem nie zrobią tego na pewno.

Do uzawodowienia armii potrzebny jest też biznes-plan. Trzeba przeprowadzić audyt zewnętrzny. Bez niego żadna armia na świecie się nie zreformowała. Taki audyt przeprowadzono w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych.

Fakt, że brakuje ochotników do armii, w ogóle mnie nie dziwi. Oni poszliby dopiero za absolwentami zachodnich uczelni. Nie pójdą za Piątasem czy Stachowiakiem. Oni chcą być dobrze dowodzeni. Sprawa Nangar Khel pokazała, że polscy generałowie w większości nie potrafią dowodzić w walce. Tam się działy kompromitujące sprawy. A teraz mamy wojnę z terroryzmem. Ci potencjalni ochotnicy nie mają przecież przyjść do armii pokojowej. Oni muszą mieć pewność, że będą dobrze dowodzeni. I że mają dobry sprzęt. A nie przestarzałe F-16. Nasze siły zbrojne są w strasznym stanie.

Reforma to wielkie wyzwanie. Minister Klich albo postawi na młode pokolenie, które przejmie władzę w armii i wtedy reforma się uda, a minister wygra, albo za chwilę będzie musiał odejść, ponieważ się skompromituje, a zawodowej armii i tak nie będzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj