Wobec grożącej żołnierzom kary dożywocia, - dwóch sędziów zawodowych i trzech ławników. Trudno przewidzieć, jak długo proces może potrwać.
"Pierwsze rozprawy zaplanowano na 3, 4 i 5 lutego" - powiedział rzecznik Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie, sędzia podpułkownik Rafał Korkus. Proces ma być jawny, ale , kiedy będą przedstawiane dowody objęte tajemnicą państwową.
Rozpoczęcie procesu będzie możliwe, bo Sąd Najwyższy uznał, że zebrane dowody są kompletne i sąd I instancji może rozpoznać sprawę. Wcześniej Wojskowy Sąd Okręgowy uznał, że prokuratura musi uzupełnić materiał dowodowy. Prokuratura skutecznie odwołała się od tej decyzji.
>>> Polacy boją się strzelać do talibów
. Zabili sześć osób, w tym troje dzieci. Dwie kolejne osoby zmarły w szpitalu. Prokuratura wojskowa oskarżyła sześciu żołnierzy o zabójstwo ludności cywilnej - za co grozi dożywocie, a jednego - o ostrzelanie niebronionego obiektu, za co można iść za kratki nawet na 15 lat.
W śledztwie ustalono, że żołnierze plutonu szturmowego ostrzelali Nangar Khel z wielkokalibrowego karabinu maszynowego, a następnie ostrzelali ją granatami moździerzowymi, choć - zdaniem śledczych - mieszkańcy wioski ani nikt w okolicy nie stanowił zagrożenia.
. Obrona twierdzi, że jedną z przyczyn tragedii były wady broni i pocisków.
Konwencja haska stwierdza, iż ludność cywilna na terenach objętych działaniami wojennymi jest chroniona jej przepisami "w takim zakresie, w jakim nie uczestniczy w walkach". Złamanie konwencji jest zbrodnią wojenną, ściganą zarówno przez prawo międzynarodowe, jak i polskie.
, które będą sądzone oddzielnie. Chodzi m.in. o znieważenie zwłok, poniżanie żołnierzy przez dowódcę, narażenie na utratę życia dwóch szeregowych, utrudnianie postępowania, użycie przemocy wobec świadków oraz pełnienie przez jednego z żołnierzy służby w Legii Cudzoziemskiej.