Dziwna dymisja. Premier wyrzucił eksperta
Premier Donald Tusk odwołał szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa doktora Przemysława Gułę - dowiedział się "Dziennik Gazeta Prawna". W ślad za jednym z najlepszych polskich ekspertów od sytuacji kryzysowych odchodzą inni pracownicy centrum. Są oburzeni decyzją szefa rządu.
- Kłótnia w rządzie. Tusk zrugał ministra
- Premier przyjął dymisję ministra środowiska
- Platforma szuka haków na Wassermanna
- "Rząd Tuska ma kompleks niemiecki"
- Po decyzji Tuska urzędnicy rzucili pracę
- "Coś tu brzydko pachnie"
- Znów zmiany w rządzie. Kto teraz podpadł?
- Koniec dymisji. Tusk odpuszcza ministrom
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dokument z dymisją Guły przywiózł wczoraj do siedziby Centrum Bezpieczeństwa szef kancelarii premiera Tomasz Arabski. Równocześnie dostarczył też akt nominacji dla nowego szefa. Został nim kapitan Straży Granicznej Marcin Samsonowicz-Górski. "Jesteśmy zaskoczeni" - mówi anonimowo jeden z pracowników Centrum. "Samsonowicz-Górski podczas pierwszego spotkania z nami sam stwierdził, że nie czuje się mocny w sprawach kryzysowych. Dlatego też chce się oprzeć na obecnej kadrze" - dodaje nasz rozmówca.
Na efekty zmian nie trzeba było długo czekać: na biurku nowego szefa centrum leżą już dwie rezygnacje. Z pracy postanowili odejść szef biura ochrony infrastruktury krytycznej Paweł Tarnawski i generał Straży Pożarnej Ryszard Grosset. "Tarnawski, który jest doświadczonym policjantem CBŚ pracującym ostatnio w Brukseli, uzasadnił swoje odejście faktem, że nowy szef nie zapewnia instytucji koniecznej fachowości i apolityczności" - twierdzi nasz informator.
Rzecznik rządu Paweł Graś nie chciał się wypowiadać o przyczynach zmian w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. "Mogę potwierdzić jedynie roszadę personalną" - powiedział krótko. W resorcie spraw wewnętrznych nie milkną jednak spekulacje na temat przyczyn odwołania Przemysława Guły. Według naszych nieoficjalnych informacji, na które powołuje się również Radio RMF, może chodzić o interesy potężnych firm informatycznych. Chodzi o aplikację SARNA, która od kilku tygodni działa w RCB. Dzięki niej pracownicy Centrum na bieżąco są informowani o aktualnej liczbie przypadków świńskiej grypy oraz m.in o wolnych łóżkach na oddziałach ratowniczych w polskich szpitalach. Wcześniej, aby uzyskać taką wiedzę, należało obdzwonić blisko 700 polskich szpitali.
"Aplikację SARNA napisali cybernetycy z Wojskowej Akademii Technicznej. Zrobili to za darmo, w ramach swojej pracy" - mówi jeden z urzędników resortu. Za taki sam program firmy żądały od RCB nawet kilkuset tysięcy euro i to właśnie one miały dążyć do odwołania zbyt samodzielnego dyrektora. Ten "informatyczny" wątek dymisji Przemysława Guły bada już Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
czytaj dalej





















~zakompleksiony_donald_tusk2010-08-26 22:33
Tak to jest jak rządzą nami zakompleksieni humaniści. Liczy się stołek a nie WIEDZA i UMIEJĘTNOŚCI niedługo ministrem finansów zostanie humanista !!! HANBA
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!