Dziennik.plPolityka

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Gilowska do posła PO: Nie jest pan księdzem

2010-01-13 | Ostatnia aktualizacja: 21:17 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Podkreśliła, że decyzja, by dla wideoloterii nie było preferencji zapadła szybko i bazowała na ustaleniach sprzed wielu tygodni. "To była decyzja zgodna z założeniami, które zostały sformułowane w memencie powstawania zespołu" - mówiła Gilowska.

Dodała jednak, że w trakcie prac "zastanawialiśmy się nad możliwością obniżenia opodatkowania wideoloterii i jakichś preferencji" dla tej gry. "Ale pragnę z naciskiem podkreślić, że celem, dla którego opracowaliśmy ten projekt nie było rozważenie możliwości poszerzenia rynku hazardowego" - tłumaczyła.

Gilowska mówiła też, że nie miała świadomości, że przedstawicielem Totalizatora Sportowego w powołanym przez nią zespole był Grzegorz Maj. Zaznaczyła, że ona go nie powoływała, a delegował go do niego minister skarbu, któremu podlega spółka. "Nie byłam świadoma personaliów osób, które były wydelegowane przez ministra skarbu, bądź ministra sportu i brały udział w pracach tego zespołu" - mówiła.

Pytana, co stało się z projektem ustawy, który jej zastępcy Marianowi Banasiowi przyniósł w połowie 2006 roku prezes Totalizatora Sportowego (zawierał korzystne dla spółki rozwiązania dot. wideoloterii), powiedziała, że nigdy się tym nie interesowała. "Ten projekt dla mnie nie istniał" - stwierdziła.

Pytana przez Bartosza Arłukowicza (Lewica), czy była zwolennikiem wprowadzenia wideoloterii, odparła, że osobiście nie była i nie jest zwolennikiem żadnych rozwiązań, które w radykalny sposób poszerzają rynek hazardowy.

"Konsultowałam się z premierem Kaczyńskim"

Gilowska była pytana w środę o spotkanie u premiera Jarosława Kaczyńskiego, które odbyło się 9 marca 2007 r., a w którym uczestniczył zastępca Gilowskiej Marian Banaś, a także wicepremier Przemysław Gosiewski i wiceminister skarbu Paweł Szałamacha.

Po tym spotkaniu - jak mówił przedstawiciel PO w komisji Jarosław Urbaniak - Banaś, powołując się na polecenie premiera, miał zwrócić się do zespołu przygotowującego zmiany w ustawie hazardowej o uwzględnienie w projekcie nowelizacji ustawy rozwiązań zakładających zastosowanie preferencyjnej stawki podatkowej oraz likwidację dopłat do wideoloterii "zgodnie z propozycjami Totalizatora Sportowego".

"Znam tę sprawę" - powiedziała Gilowska. Jak zastrzegła, działo się to przed 18 kwietnia 2007, czyli przed dniem, w którym okazało się, że Polska będzie współgospodarzem Euro 2012. "To bardzo wiele rzeczy zmieniło" - podkreśliła. Była wicepremier zeznała, że "uczestnicy rynku" starali się o korzystne dla siebie rozwiązania, ale - jak dodała - nic nie wskórali.

Gilowska podkreśliła, że jako minister finansów nie podejmowała żadnych istotnych decyzji bez konsultacji z premierem. "Od 18 kwietnia (...) rozmawiałam z premierem w tej sprawie jakieś dwa razy, przedstawiałam swój pogląd i swoje argumenty i miałam zgodę premiera na te działania (nieobniżanie opodatkowania-PAP)" - powiedziała.

Urbaniak dopytywał, jakich argumentów używała Gilowska w rozmowie z premierem. "Jest pan niepotrzebnie uparty" - odpowiedziała b. wicepremier. "Proszę mi wierzyć, to nie jest spowiedź powszechna, pan nie jest księdzem" - dodała.

Poseł PO nie dawał jednak za wygraną i dopytywał Gilowską o to, jakimi argumentami przekonywała premiera. "Pani przysięgała na początku przesłuchania, że będzie mówić prawdę, ale również, że nie zatai pani nic co jest pani wiadome, myślę, że argumenty, których pani używała są pani wiadome" - mówił Urbaniak.

"Jeśli w ten sposób pan poseł rozumie reguły postępowania karnego, to myślę, że pan marzy o karierze inkwizytora" - odpowiedziała Gilowska, co Urbaniak skwitował stwierdzeniem: "szczerze powiedziawszy nie marzę".

W tę dyskusję włączył się szef komisji Mirosław Sekuła (PO), który przypomniał Gilowskiej, że świadek ma obowiązek mówić szczerą prawdę nie ukrywając nic z tego, co jest mu wiadome. "Proszę powiedzieć, że jest to pani niewiadome, albo że pani nie pamięta (...)" - mówił. "Krakowskim targiem: nie pamiętam" - odpowiedziała na to Gilowska.

Źródło: dziennik.pl
« poprzednia123

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «