Lipiec oskarża PiS o wrabianie kolegów
Tomasz Lipiec - oskarżony o łapówkarstwo minister sportu za rządów PiS - żali się, że rządzące niedawno środowisko kopało pod nim dołki. Była szefowa gabinetu prezydenta Elżbieta Jakubiak miała - jak się wyraził - czynić starania, by zasiąść w jego fotelu. A szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński miał mu nawet subtelnie grozić. Tak zeznał przed sejmową komisją do spraw nacisków na służby za rządów PiS.
- Tomasz Lipiec współpracował z ABW
- Sprawdzają, czy PiS miał dostać sto milionów
- Szefowa prokuratury: Zatrzymacie ministra, to was puknę
- Mieli zamknąć Lipca przed wyborami?
- Minister Lipiec jak szef szajki gangsterów
- Oskarżony o korupcję minister wychodzi z aresztu
- Lipiec już na wolności, zapłacił 80 tys. zł
- Procesu Lipca nie ma przez błąd sądu
- Byłemu ministrowi sportu grozi 10 lat
- Rusza proces ministra z rządu PiS
- Posłowie donieśli prokuraturze na szefa PiS
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Co to za groźby? Lipiec tłumaczy, że chodzi o słowa, które padły w jego rozmowie z szefami specsłużb po pierwszych zatrzymaniach w Centralnym Ośrodku Sportu. Wokół ministra też robiło się już wtedy coraz goręcej. Podczas jego spotkania z szefem CBA Mariuszem Kamińskim, ministrem koordynatorem służb specjalnych Zbigniewem Wassermannem oraz samym premierem Jarosławem Kaczyńskim, padały więc różne sugestie.
"Wydarzenia" Polsatu: Tomasz Lipiec przed komisją śledczą
"Powiedziałem wtedy, że akcja w COS była źle przygotowana, bo dyrektorów z łapówką zatrzymano na dziedzińcu ministerstwa sportu. Wtedy pan Kamiński powiedział słowa, które
przytaczał na przesłuchaniu przed komisją, żebym się lepiej cieszył, że zatrzymano ich na dole, a nie na górze" - zeznał Lipiec dodając, że jego ministerialny gabinet mieścił
się właśnie wyżej.
Tomasz Lipiec jest znany nie tylko dlatego, że czeka na sprawę o korupcję. O niedawnym ministrze sportu głośno również dlatego, że został zatrzymany w ciekawych okolicznościach. Chodzi o
to, że specsłużby kręciły się wokół polityka całymi miesiącami w 2007 roku. Ale na zatrzymanie go pozwolono sobie dopiero po wyborach. Trzy dni po przegranej PiS.
>>>Przeczytaj, jak doszło do zatrzymania Lipca
Lipiec twierdzi, że czuł na karku oddech wrogów. Nie wiedział jednak czy to specsłużby czy konkurenci. Podczas dzisiejszego przesłuchania zasugerował, że i jedni i drudzy. Oskarżył Elzbietę Jakubiak - wówczas prezydencką minister - o "czynienie starań, by zasiąść w jego fotelu". "Elżbieta Jakubiak chciała, mimo braku kwalifikacji, objąć to stanowisko i je objęła" - ocenił Lipiec.
"Wydarzenia" Polsatu: Zbigniew Wasserman o Tomaszu Lipcu
Wspomniał też o premierze Jarosławie Kaczyńskim, który miał wiedzieć coś o aferze, bo namawiał go do dymisji i skontaktowania się z adwokatem. Były minister sportu ujawnił, że za radą
Kaczyńskiego skontaktował się z ówczesnym wiceprokuratorem generalnym Jerzym Engelkingiem, któremu powiedział, że chce składać zeznania. Nie został jednak wezwany.
"Kilka tygodni po mojej dymisji widziałem się z premierem Kaczyńskim i powiedziałem mu, że prokuratura nie chce mnie przesłuchiwać. Premier wyraził zdziwienie i powiedział, że
porozmawia o tym z ministrem Zbigniewem Ziobrą" - dodał Tomasz Lipiec.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!