Bo mam obowiązek bronić każdego, kto zgłosi się do mnie z prośbą o udzielenie pomocy prawnej.
>>> Bubel szuka Żydów w rodzinie Kasi Cichopek
Bronię pana Bubla nie dlatego, że postrzegam głosy krytyki pod jego adresem jako niesłuszne. Jestem jego adwokatem, bo uważam, że nie dopuścił się przestępstw, które mu się przypisuje.
Wprawdzie pan Bubel ma liczne zarzuty z artykułu 257 Kodeksu karnego, ale w moim przekonaniu, on nie znieważa grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej i rasowej.
To że opowiada głupawe antysemickie żarty i śpiewa "aj waj aj waj, to nie jest wasz kraj" jest po prostu prymitywne. Ale jest różnica pomiędzy opowiadaniem, że lobby
żydowskie steruje światem i stosowaniem retoryki hitlerowskiej. Gdyby szerzył propagandę Goebbelsa i mówił, że Żydzi to podludzie roznoszący tyfus, wtedy jego słowa wypełniałyby
przesłanki do postawienia mu zarzutów z artykułu 257 KK. Leszek Bubel tego nie robi.
>>> Najsztub: Zakopmy tego antysemitę Bubla
No cóż, pan Bubel jest na pewno demagogiem i - powiedzmy - politykiem, który próbuje zaistnieć. Mnie - jako adwokata - poglądy polityczne pana Bubla nie interesują. Prywatnie mogę dodać, że
się z nimi nie tylko nie utożsamiam, ale jestem nawet ich przeciwnikiem. Antysemityzm i ksenofobia to są rzeczy całkiem mi obce. Tak na marginesie: polityczna działalność pana Bubla nie jest
aż tak szkodliwa, jak to próbuje się przedstawiać.
Powtarzam, mam obowiązek bronić każdego, kto prosi mnie o pomoc. To jest po prostu mój zawód. Broniąc np. zabójcy muszę to robić z przekonaniem o słuszności moich racji, którymi są
jedynie argumenty prawne. Nie utożsamiam się z klientem, tylko reprezentuję go przed sądem.