Proces posłów SLD za sfałszowane głosowania
Byli posłowie SLD staną jednak przed sądem. Prokuratura nie zgadza się na warunkowe umorzenie procesu w sprawie "głosowania na dwie ręce" przez Jana Chaładaja i Stanisława Jarmolińskiego. Czeka ich zatem proces o poświadczenie nieprawdy. Grozi im do pięciu lat więzienia.
- W koalicji ma być ciszej
- "Polscy żołnierze powinni powiesić porywaczy"
- Speckomisja zbada sprawę porwanego Polaka
- Lewica ma pomysł na media. Razem z PO
- Gdzie do diabła był pakistański wywiad?
- Głosowali za kolegów. Pójdą do więzienia?
- Głosowali za kolegów. Sprawa umorzona
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Koalicja wspierająca rząd Leszka Millera obroniła swego ministra. Okazało się jednak, że w tym i innych głosowaniach posłowie Chaładaj i Jarmoliński przyciskali przyciski także za nieobecnych tego dnia Mieczysława Czerniawskiego i Alfreda Owoca.
Wykrył to ówczesny poseł koła Ruch Katolicko-Narodowy Robert Luśnia i ogłosił z sejmowej trybuny.
Sprawą zajęła się prokuratura, do której doniesienie skierował ówczesny marszałek Sejmu Marek Borowski. Chaładaja i Jarmolińskiego wykluczono z klubu SLD. W śledztwie przyznali się do zarzuconego im poświadczenia nieprawdy. Za to przestępstwo grozi do pięciu lat więzienia.
Z ustaleń prokuratury wynika, że Chaładaj miał zagłosować sześć razy za posła SLD Mieczysława Czerniawskiego, a Jarmoliński - oddać 41 głosów za posła Alfreda Owoca.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!