Odpowiedź w końcu się pojawiła. Dokładnie wtedy, gdy w moim telefonie pojawił się SMS przypominający o zapłaceniu rachunku za moją komórkę. Odpowiedź była gotowa. Moim podstawowym narzędziem pracy nie jest już magnetofon i mikrofon, nawet nie laptop, a właśnie telefon komórkowy, a raczej dwie komórki (nie szare, tylko służbowa i prywatna, obie czarne ). Odkąd w kwietniu znalazłem się na pokładzie DZIENNIKA, wykonuję dziennie dziesiątki, a czasem setki telefonów, co niestety widać po wysokości moich rachunków. Równie dużo ślę SMS-ów.

Dziś pracę rozpocząłem o 11. Do tej pory na zieloną słuchaweczkę na klawiaturze mojego telefonu nacisnąłem już 34 razy, a dzień się jeszcze nie skończył. Wysłanych SMS-ów na razie tylko 20, odpowiedzi trochę mniej, za to jakie barwne. Jeden z polityków rządzącej partii na przykład, zawsze gdy opisuje swojego pryncypała premiera Tuska, używa w SMS-ie skrótu PDT, polityk PiS za to, by nie tracić cennych znaków, opisując prezesa własnej partii, skrótowo pisze JarKacz.

Cóż w takim razie klikam dalej za kilka godzin (kilkadziesiąt telefonów i SMS-ów) muszę oddać tekst na jutro czasu mam już więc niewiele.