Kilkoro dzieci, które straciły rodziców w katastrofie polskiego autobusu pod Grenoble, bardzo szybko dostały państwowe renty - od 700 do 1500 zł. Decyzję podjęto w ciągu tygodnia od wypadku. Dlaczego teraz polski rząd - któremu nie udało się uwolnić polskiego inżyniera z rąk talibów - do tej pory nie zdołał podjąć podobnej decyzji w sprawie 13-letniego syna zamordowanego Polaka?

Ranni pod Grenoble dostaną państwowe renty

"Administracja rządowa nie wkłada pieniędzy w kopertę i nie daje jej rodzinie. Trzeba rozpoznać i przeanalizować potrzeby. Przygotować projekt takiej pomocy. Zobaczyć, jaka pomoc jest najpotrzebniejsza” - mów rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Kiedy projekt będzie gotowy? "Trudno mi powiedzieć. Jestem w tej chwili w Waszyngtonie. Trudno mi sięgnąć do źródła. Być może w ciągu kilku dni" - tłumaczy rzecznik i dodaje. "Rozważanych jest kilka wariantów. Między innymi stypendium dla tego chłopca".

Polaka zabito na początku lutego. Po jego śmierci premier Donald Tusk powiedział: "Jeśli doszło do tragedii, tak jak się, niestety, tego wszyscy spodziewają, to będziemy z całą pewnością pamiętać o potrzebnej, koniecznej pomocy rodzinie". Na tych słowach na razie się skończyło.

Paszkowski mówi, że rząd zapewnił rodzinie zabitego psychologiczną opiekę. To prawda, ale... rodzina z niej nie skorzystała. Pierwszą taką pomoc dała jej firma, w której pracował inżynier. "Nie było sensu, żeby po dwóch psychologów pomagało na raz każdemu z członków rodziny" - tłumaczy rzecznik.

Niejasna pozostaje też kwestia wypłacenia odszkodowania za śmierć polskiego inżyniera. Żeby takie odszkodowanie zostało wypłacone, ubezpieczyciel z reguły żąda aktu zgonu. Takiego aktu jednak nie ma, ponieważ w przypadku polskiego inżyniera do tej pory nie odnaleziono jego ciała.

Inną podstawą do wypłacenia odszkodowania jest decyzja sądu o uznaniu danej osoby za zmarłą. Do tej pory media nie doniosły o takiej decyzji. "Nie wiem nic na temat wypłaty odszkodowania, ale to nie jest kwestia rządu, tylko relacji między rodziną a ubezpieczycielem" - mówi Paszkowski.

>>>Minister Najder szuka ciała Polaka

GeoFizyka Kraków, w której pracował zamordowany Polak, uspokaja. "Wszystko jest pod kontrolą" - mówi rzecznik firmy Magdalena Pachocka. Jednak zapytana o to, czy rodzina zabitego dostała już odszkodowanie albo o to, czy są problemy z jego wypłaceniem, odpowiada: „Nie mogę udzielić żadnych informacji na ten temat”. Nie powiedziała też w jakiej firmie ubezpieczony był zabity Polak.

"Dla mnie kwestia pieniędzy nie jest teraz ważna. Modlę się o odnalezienie ciała brata. Nie wiem, jak wyglądają w tej chwili kwestie finansowe. Nie mam czasu, żeby się tym zajmować. Chcę tylko pochować brata w polskiej ziemi. Żeby to wszystko jakoś wyglądało" - mówi siostra zamordowanego.

O braku pomocy dla syna zabitego inżyniera, jego siostra mówi. "To dziecko jest tu najmniej winne i bezbronne".

>>>Rodziny ofiar spod Grenoble idą do sądu