Rząd mówi, jak ulży bezrobotnym z kredytami
Nawet 1200 zł może dopłacić rząd do kredytów mieszkaniowych wszystkim tym, którzy z powodu kryzysu stracą pracę - zapowiedział wczoraj minister Michał Boni, który przygotowuje projekt ustawy w tej sprawie. Pomysł popiera także prezydent.
- Minister pracy prostuje Tuska
- Czeka nas atak na złotego
- Platforma walczy z kryzysem ustawami
- Rządowe dopłaty do kredytów do 2010 roku
- Rządowe kredyty nikomu nie pomogą
- Bezrobocie osiągnie 16 procent?
- Polacy coraz bardziej ograniczają zakupy
- Rząd ma poślizg w niesieniu pomocy
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przepisy o rządowej pomocy w spłacie kredytów mieszkaniowych będą obowiązywać do końca 2010 roku. Na wsparcie nie mają jednak co liczyć Polacy zadłużeni na wielkie kwoty. "Adresujemy to rozwiązanie do osób, które kupowały przeciętne mieszkania" - mówił Boni na antenie TVN CNBC Biznes. Nie wyjaśnił jednak, co znaczy „przeciętne”.
>>>Rządowe kredyty nikomu nie pomogą
Zaznaczył tylko, że każda sytuacja będzie analizowana indywidualnie i indywidualnie będzie wyliczana kwota wsparcia. Według Boniego dopłata wyniesie od 500 do 1200 zł miesięcznie. Pomoc będzie realizowana z Funduszu Pracy i będzie miała charakter nieoprocentowanej i nieobciążonej dodatkowymi opłatami pożyczki. Trzeba ją będzie zwrócić, ale dopiero po dwóch latach i to rozłożoną na 5 – 10 lat. Na dopłaty do kredytów hipotecznych dla bezrobotnych będzie potrzebne 300 – 450 mln zł.
"Rządowi chodzi jedynie o uzyskanie efektu propagandowego, pokazującego, że pochyla się nad losem kredytobiorców. Akcja jest nieszkodliwa dla budżetu, a robi duże wrażenie" - ocenia projekt Boniego Adam Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Poza tym, jak dodaje, rząd wchodzi w nie swoje buty i zaczyna konkurować z bankami. "Sektor finansowy oferuje obecnie szereg możliwości zamrożenia spłaty kredytów, odłożenia lub innego rozłożenia rat" - podkreśla ekspert. Sadowski działania rządu nazywa jałowymi. "To marnowanie publicznych pieniędzy" - ocenia.
Z tą opinią nie zgadza się jednak prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz. "W czasach, kiedy z powodów niezależnych od siebie wielu Polaków może stracić pracę, każda tego typu inicjatywa jest czymś roztropnym i pożądanym" - przekonuje. Jego zdaniem rząd, zanim powstanie ostateczny kształt ustawy, powinien usiąść do poważnych rozmów z bankami. "Chodzi o to, by dzięki gwarancjom państwa banki też wyszły naprzeciw bezrobotnym kredytobiorcom i zrestrukturyzowały zadłużenie poprzez zawieszenie spłaty kapitału" - mówi Pietraszkiewicz.
Projekt ustawy ma być gotowy za około cztery tygodnie. Rząd w tej sprawie nie musi obawiać się prezydenckiego weta. "Wszystkie metody polepszenia sytuacji tych, którzy stracili na kryzysie, są dobre" - mówił wczoraj Lech Kaczyński pytany o pomysł rządu.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!