Były premier Leszek Miller, poseł PiS Zbigniew Girzyński i obecny szef LPR Mirosław Orzechowski byli gośćmi TVN 24. Wszyscy trzej politycy znani są z ostrego języka. Nic więc dziwnego, że ich rozmowa momentami przypominała polityczny kabaret.

>>>Giertych: Kaczyński chciał wsadzić rząd

Brylował Miller. O eurosceptycznych członkach LPR, którzy zamierzają startować w wyborach do europarlamentu, powiedział: "Jeśli się chce być dyrektorem zoo, to jest jeden warunek. Trzeba lubić zwierzęta". I dodał, że jego zdaniem europosłowie Ligi są jak dyrektor zoo - tyle że taki, który zwierząt nie cierpi. Jego zdaniem ich obecność w Brukseli to zupełne nieporozumienie.

Orzechowski od razu odparował, że barwne porównania często są pozornie efektowne, ale nijak mają się do rzeczywistości. Jego zdaniem LPR powinna znaleźć się w Parlamencie Europejskim. Nie przez pomyłkę czy dla pieniędzy, ale po to, żeby uważnie patrzeć na ręce Unii.

>>>Rosati odrzucił niemoralną propozycję

Z kolei Girzyński w zaskakujący sposób odpowiedział na pytanie o przyszłość lewicy, która na wybory do europarlamentu pójdzie podzielona. "To już właściwie nie smok, ale dwugłowy smoczek. Ja myślę jednak, że przyszłością polskiej lewicy jest Platforma Obywatelska z obecnym przed nami w studiu posłem Januszem Palikotem na czele". Palikot nie mógł jednak odpowiedzieć na ten atak, bo nie było go na wizji.