Misiak: Ukrzyżowali mnie za nie moje grzechy
"Inni nie ponieśli takiej kary. Zostałem ukrzyżowany za nie swoje grzechy" - mówi senator Tomasz Misiak. Podkreśla przy tym, że jest niewinny, a całą sprawę przekręcono. Prokurator krajowy Edward Zalewski mówi, że prokuratura nie zajęła się jeszcze sprawą Misiaka, ale zrobi to, jeśli dostanie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. A to jest już w drodze.
- Umowa z firmą Misiaka będzie rozwiązana
- Zobacz, za co premier wyrzucił Misiaka
- Misiak, blond narzeczona i Nasza-Klasa
- Misiak powinien zapłacić za narzeczoną
- Kurski o Pawlaku: Nie nasz cyrk i małpy
- Nowy konflikt interesów senatora Misiaka
- Misiak jedzie teraz na długie wakacje
- "Tusk przywrócił przywództwo w partii"
- Schetyna: Sprawa z PSL jest zamknięta
- PSL nie może darować Tuskowi słów o standardach
- Koalicja i opozycja kłócą się o standardy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Stowarzyszenie "Stop korupcji" składa do prokuratury zawiadomienie o podejrzanej działalności parlamentarnej senatora Tomasza Misiaka (byłego senatora PO). Czy będzie w tej sprawie śledztwo? "Nie trafiło jeszcze to zawiadomienie na moje biurko. Oczywiście jeśli wpłynie, zostanie poddane analizie. Decydujące znaczenie mają tutaj ustalenia faktyczne" - powiedział prokurator krajowy Edward Zalewski w programie "Kontrwywiad RMF FM".
>>>Zobacz, za co premier wyrzucił Misiaka
Zalewski zaznaczył, że w tym przypadku można rozważać, czy nie doszło do przestępstwa urzędniczego polegającego na przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków i działaniu na szkodę dobra społecznego. To czyn zagrożony karą do 5 lat więzienia.
Senator Tomasz Misiak oświadczył tymczasem na antenie TVN24, że absolutnie nie czuje się winny w całej sprawie. Nie złamał prawa, a cała jego wina polega na popełnieniu ludzkiego błędu - zgodzie na udział firmy w konkursie na obsługę stoczni. "Dowiedziałem się o tej umowie. Zadzwoniłem do ludzi z firmy, i powiedziałem: <To jest stocznia. To jednak świętość polska. Może lepiej, zeby firma związana z politykiem, senatorem nie startowała w tym przetargu>. Dostałem odpowiedź: <Ale dlaczego nie mamy startować w oficjalnym konkursie?>. I zgodziłem się na to. To był błąd" - powiedział Misiak.
Misiakowi zarzucono, że związana z nim firma odniosła korzyści dzięki specustawie stoczniowej, przy której pracował senator. On sam mówi, że to nie jest prawda. Jego zdaniem firma wystartowała w konkursie, którego przeprowadzenie było możliwe na podstawie zupełnie innych przepisów - ustawy o promocji zatrudnienia z 2004 roku.
"Zostałem ukrzyżowany za własny błąd i nie swoje grzechy" - powiedział Misiak w TVN24. Nie chciał jednak przyznać, że chodzi mu o Waldemara Pawlaka i ciążące na nim zarzuty o to, że popadł w konflikt interesów - w przeszłości znajomi Pawlak odnosili korzyści z umów podpisanych z ochotniczymi strażami pożarnymi. Pawlak jest prezesem OSP.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!