Prezydent broni partyjnych pieniędzy
Lech Kaczyński wysłał do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy ograniczającej finansowanie partii politycznych. Oznacza to, że dopóki sędziowie nie wydadzą orzeczenia w tej sprawie, partie będą pobierały niezmniejszone subwencje z budżetu. Ustawa przewiduje, że z powodu kryzysu partie miały dostawać mniej pieniędzy do końca 2010 r.
- Prezydent pochwalony. Przez Wałęsę
- TVP odwołała wywiad z Kaczyńskim
- Kaczyński: To PiS jest europejskie, a nie PO
- Ile kosztuje założenie partii
- PiS zignorowało wyzwanie Platformy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lech Kaczyński zarzuca autorom ustawy, że nowe przepisy zmieniają reguły finansowania partii politycznych w trakcie roku budżetowego. Zdaniem prezydenckich prawników także krótki, dwutygodniowy okres vacatio legis między ogłoszeniem przepisów, a ich wejściem w życie, daje zbyt mało czasu partiom na dostosowanie swoich wydatków do obciętych funduszy.
>>>Partie będą musiały zacisnąć pasa
"Kolejny raz prezydent pokazuje, że działa w interesie jednej partii politycznej" - krytykuje decyzję prezydenta Waldy Dzikowski z PO.
Szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki odpiera zarzuty. "Demokracja europejska polega na działaniu partii politycznych, które są stowarzyszeniami obywateli, i prezydent broni możliwości ich działania" - argumentuje.
Decyzja Lecha Kaczyńskiego oznacza, że nowe prawo ma małe szanse na wejście w życie w tym roku. Nawet jeśli trybunał nie podzieli wątpliwości prezydenta, na zajęcie się jego wnioskiem może czekać rok. Z zaskarżonej ustawy wynika, że PO rocznie traciłaby około 18 mln zł, PiS - około 14, a Lewica i PSL - od dwóch milionów do miliona.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!