Koncern ITI - kontrolujący m.in. telewizje TVN i TVN24 oraz portal Onet.pl - jest także właścicielem stołecznego klubu piłkarskiego Legia. W ubiegłym roku decyzją władz Warszawy, rządzonej przez prezydent Hannę Gronkiewicz Waltz z PO, ITI otrzymało 456 mln złotych dofinansowania do budowy nowego stadionu Legii. To najwyższa subwencja sportowa w historii stołecznego samorządu.

>>> Gronkiewicz-Waltz właśnie rozdaje nagrody

Według ustaleń "Newsweeka" szefowie ITI wpłacali pieniądze na kampanię wyborczą obecnej prezydent Warszawy. Tygodnik dotarł do historii konta wyborczego Platformy Obywatelskiej z wyborów parlamentarnych 2005 roku, w których Gronkiewicz-Waltz starała się o mandat poselski.

23 września wpłynęły na rachunek PO dwie, identycznie opisane wpłaty przeznaczone na jej kampanię. Współzałożyciel ITI Jan Wejchert oraz prezes koncernu Wojciech Kostrzewa przelali ze swoich kont po 10 tys. zł z wyraźnym dopiskiem "na kampanię Hanny Gronkiewicz-Waltz".

Prezydent zapewnia, że podejmując decyzje nie kieruje się interesami sponsorów swojej kampanii. "Wśród wpłacających na moją kampanię mogą znajdować się osoby, które dokonywały wpłat bez uzgodnień ze mną i bez kontaktu z moim sztabem" - tłumaczy.

Przyznanie pół miliarda ITI wywołało polityczną burzę, wykraczającą daleko poza lokalną, stołeczną politykę. Politycy PiS sugerowali, że Platforma w ten sposób "kupiła" przychylność telewizji TVN. Jarosław Kaczyński oświadczył, że decyzja o przeznaczeniu miejskich środków na stadion Legii to przykład "dziwnych powiązań". Grupa ITI pozwała go za to do sądu.

Władze koncernu tłumaczyły, że dofinansowanie budowy to rzecz naturalna, bo teren należy do miasta, a klub jest tylko dzierżawcą. Podobnie mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz. "Ratusz inwestuje w swoją własność" - tłumaczy „Newsweekowi” prezydent. I odbija piłeczkę: "Stadion jest dzierżawiony na mocy umowy podpisanej w 2006 roku przez ówczesnego komisarza Warszawy Kazimierza Marcinkiewicza".

Szefowie ITI na pytania "Newsweeka" o sponsorowanie polityków nie odpowiedzieli.