Obrady bez kamer

Obrady utajniono, by móc spokojnie przesłuchać warszawskiego prokuratora Radosława Wasilewskiego. Wczoraj, gdy był pytany o rzekome łapówki, które miał brać były minister sportu Tomasz Lipiec, a które potem miały iść na kampanię wyborczą, wymawiał się tajemnicą służbową. Padały też pytania o kulisy umorzenia śledztwa przeciwko kardiochirurgowi Mirosławowi G.

Wasilewski wyznał tylko, że gdy szefową warszawskiej prokuratury była Elżbieta Janicka - o której mówi się, że była protegowaną Zbigniewa Ziobry - często odwiedzali ją funkcjonariusze różnych specsłużb, najczęściej Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Posłowie PiS wychodzą

Mularczyk i Kurski tłumaczyli, że nie mieli wyboru i musieli opuścić obrady. "Nie widzimy celu, aby brać udział w takiej farsie, jaka się odbywa" - podkreślali.

Relacjonowali, że szef komisji Andrzej Czuma z PO uchylał "praktycznie każde niewygodne dla prokuratora i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego i Platformy pytanie".

Czuma: PiS robi się nerwowe

Co na to Czuma? Tłumaczył, że uchylał tylko te pytania posła Mularczyka, "które były od rzeczy". "Nie wszystkie jego pytania oddalałem, ale gdy pan poseł Mularczyk zaczął - w ramach badania osobowości prokuratora Wasilewskiego - pytać go o sprawy sprzed kilku dni czy tygodni. Nasza komisja bada, czy były naciski w latach 2005-2007" - przekonywał.

Szef komisji stwierdził też, że nie widzi przeszkód, by odtajnić protokoły z tajnych przesłuchań. A to dlatego, że nie ma w nich żadnych tajemnic.

Poza Wasilewskim komisja zaplanowała na dziś także przesłuchanie prokuratora Ryszarda Pęgala, byłego wiceszefa Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wczoraj nie chciał on odpowiedzieć na pytanie, czy doświadczył nacisków. Wymawiał się obowiązującą go tajemnicą.