Wałęsa: Kto nie chciałby być w Paryżu
Lech Wałęsa cały czas jest konsekwentnie "za a nawet przeciw". Deklaruje, że 4 czerwca będzie z premierem w Krakowie. A czy jeszcze tego samego będzie świętował z Libertasem koniec kampanii do europarlamentu? "Kto nie chciałby być w Paryżu" - mówi były prezydent.
- Wałęsa: Będę się dalej kompromitował
- Ludzie Wałęsy wycisną z Libertasu ile się da
- Wynik wyborów zaskoczył nawet Wałęsę
- Bugaj: Wałęsa to destrukcyjny megaloman
- Wałęsa staje okoniem, a Libertas ma kłopot
- Francuzi nie chcą Kaczyńskiego. To potwarz
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jestem oddany premierowi Donaldowi Tuskowi" - powiedział były prezydent w radiowych "Sygnałach Dnia". I dodał, że 4 czerwca - 20. rocznicę wyborów, po których powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego - zamierza świętować wraz z Donaldem Tuskiem na Wawelu.
>>> "Jeżdżę z Ganleyem, żeby prowokować"
Czy jednak poleci do Paryża, by być gościem finałowego kongresu partii Declana Ganley'a przed eurowyborami? "Kto nie chciałby być w Paryżu? Francja bardzo nam pomagała w tamtym czasie. Czy nie należy im podziękować? - pytał Wałęsa.
DZIENNIK jako pierwszy napisał o "czerwcowych" planach Lecha Wałęsy i jego politycznym flircie z Libertas, który nabiera coraz większych rumieńców.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!