Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego nie rozumie czemu Francuzi "nie chcieli" Lecha Kaczyńskiego na obchodach 65. rocznicy lądowania w Normandii. "To nieładnie" - ocenił Aleksander Szczygło. "Nasz udział w wyzwoleniu Francji jest bardzo istotny" - podkreślił.

>>>Sarkozy nie chce Kaczyńskiego w Normandii

Zdaniem szefa BBN, ten "incydent" nie wpłynie jednak na stosunki polsko-francuskie, ale "zawsze pozostanie niesmak i żal". Szczygło podkreślił, że "z roku na rok tych, którzy tam walczyli będzie co raz mniej, a dla nich ważne jest by ci, którzy rządzą w kraju i na świecie honorowali ich walkę, dzięki której jesteśmy teraz wolni".

>>>Sikorski: Nie ma się co obrażać na Francję

Dla Joachima Brudzińskiego postawa Francuzów to "potwarz". "Przede wszystkim dla żyjących jeszcze żołnierzy" - powiedział poseł PiS.

"To przykre" - tak sprawę komentuje premier Donald Tusk. "Relacje między prezydentem Polski, a Francji nie są jednak najlepsze od czasów Traktatu Lizbońskiego". "Nicolas Sarkozy dawał do zrozumienia, jak bardzo osobiście odczuł odmowę podpisania Traktatu przez Lecha Kaczyńskiego - tłumaczył Tusk.

Sytuację próbuje załagodzić minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski "Nie ma powodu do obrażania się na Francję" - apelował. "Z tego, co wiem, Francja robi tym razem obchody w węższym gronie" - tłumaczył Sikorski.

A co na to sam prezydent? "Nie będziemy oficjalnie protestować" - poinformował szef BBN Aleksander Szczygło.