Borusewicz wskazywał, że protestujący powinni uczynić wszystko, by uniknąć przemocy i rozlewu krwi. Wyraził opinię, że najlepszą metodą rozwiązywania ich problemów i zrealizowania postulatów są negocjacje.

Marszałek podkreślał, że Solidarność rozmawiała z władzą, bo "rozmowy i negocjacje są sprawą zasadniczą". "Musicie tak działać, żeby nie doprowadzić do użycia siły" - zwrócił się do protestujących.

Ci zapewnili go, że starają się działać pokojowo. "Pan marszałek widzi przecież, że tu wokół nie ma broni" - powiedział Mohamed Hamis, który pracował w jednym z hoteli w Hurgadzie. Jak powiedział, to siły bezpieczeństwa codziennie starają się prowokować zgromadzonych na placu, tak aby na nich zrzucić winę za ewentualną przemoc.

"Ostrzegano nas przed przyjściem tutaj. Mówiono, że jest tu dużo broni, ale przyszliśmy i widzimy, że jest bardzo spokojnie" - powiedział Borusewicz.

Protestujący zapewniali marszałka, że są zdeterminowani, aby wydarzenia na placu Tahrir przebiegały pokojowo. Mówili, że mają własne służby porządkowe, które eliminują jakiekolwiek próby wywołania niepokoju.

Razem z marszałkiem Senatu na plac przybyli działacze opozycji w PRL: Zbigniew Bujak i Henryk Wujec.


"Jesteśmy z Solidarności. 30 Lat temu mieliśmy w Polsce podobną sytuację, jak teraz wy w Egipcie. Mieliśmy 21 postulatów, podpisaliśmy porozumienie z władzami, potem wojsko przejęło władzę, ale w końcu wygraliśmy. Mamy nadzieję, że wy też wygracie" - zwrócił się do demonstrantów Wujec. "Czujemy się 30 lat młodsi" - dodał Borusewicz.

Hadis przedstawił polskiej delegacji niektóre postulaty protestujących. Jak mówił, zgromadzeni na placu Tahrir domagają się m.in. "zupełnego wykorzenienia pozostałości reżimu Hosniego Mubaraka oraz osądzenia odpowiedzialnych za przemoc i ograbianie narodu egipskiego". Żądają też, aby wszyscy członkowie poprzednich władz mieli zakaz uczestniczenia w życiu publicznym i kandydowania w wyborach przynajmniej przez dwie kadencje.

Inne postulaty to lustracja mediów oraz zapis w przyszłej konstytucji ustanawiający płacę minimalną. Protestujący chcą też, aby przy każdym ministerstwie oraz na poziomie władzy samorządowej ustanowić radę rewolucyjną, która miałaby kontrolować wybory do tych władz, oraz aby wojsko jak najszybciej przekazało rządy cywilom.

W Egipcie od lutego rządzi Najwyższa Rada Wojskowa, powołana w rezultacie ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka, który zrezygnował ze stanowiska pod wpływem masowych demonstracji prodemokratycznych. Zaplanowane na wrzesień wybory mogą się jednak odbyć około dwóch miesięcy później, chociaż informujące o tym źródło w siłach zbrojnych zaznaczyło, że rejestracja kandydatów rozpocznie się we wrześniu, co wskazuje na honorowanie przez wojsko zobowiązania, iż rozpocznie wtedy proces przekazywania władzy cywilom.

Swoje odwiedziny na placu Tahrir marszałek Borusewicz zakończył arabskim "dziękuję" - "szukran".