Jego zdaniem kancelaria premiera zlekceważyła wizytę delegacji prezydenckiej udającej się do Katynia.

"Jestem bardzo poruszony tym, co usłyszałem" - powiedział Duda PAP po prezentacji raportu szefa MSWiA Jerzego Millera nt. przyczyn katastrofy smoleńskiej.

"Jestem wstrząśnięty, że tak fatalnie był realizowany proces przygotowania pilotów. Oszałamiające (są) działania strony rosyjskiej polegające na wprowadzaniu w błąd pilotów, gdzie cały czas byli informowani, że są na kursie i na ścieżce. Sprawą jasną jest, że zbliżająca się do lotniska załoga samolotu ufa kontrolerom lotu. Te dwa czynniki niewątpliwie wpłynęły na powstanie zagrożenia dla całej delegacji, która znajdowała się na pokładzie" - zaznaczył Duda.

Jak dodał, zszokowała go również informacja o tym, że szef KPRM Tomasz Arabski, który jest koordynatorem lotów delegacji państwowych, nie przekazał informacji na temat lotu do BOR i 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. "Dostarczenie informacji o zapotrzebowaniu na lot delegacji z panem prezydentem było jego obowiązkiem" - powiedział.

"Dla mnie oznacza to, że szef kancelarii premiera Donalda Tuska nie tylko w mediach lekceważył prezydenta w swoich wypowiedziach. Dla mnie to jest informacja szokująca, która dyskwalifikuje tego człowieka jako urzędnika państwowego, jako osobę, która miałaby choćby cień przyzwoitości. To jest po prostu coś nieprawdopodobnego, że urzędnik państwa polskiego, szef kancelarii premiera, mógł w taki sposób zlekceważyć głowę państwa" - zaznaczył Duda.

Jak dodał, dowiedział się o tym dopiero z prezentacji raportu komisji Millera. "W moim osobistym przekonaniu 36 pułk lotniczy jak i BOR powinny odmówić tego lotu, bo koordynatorem lotu był minister Arabski, który potraktował prezydenta tak, jakby go już nie było" - zaznaczył.

"Lotnisko nie zostało w ogóle sprawdzone przez BOR. KPRM nie znajdowała się w posiadaniu takich informacji, że sytuacja jest tam niebezpieczna. Dla mnie bierność ministra Arabskiego była oczywistym sygnałem, jaki został przesłany do obydwu instytucji rządowych (BOR i 36. pułk - PAP) co do absolutnego zlekceważenia ze strony rządu tej wizyty. To jest coś, co się nie mieści w głowie" - powiedział Duda.